FOLWARK DROBIOWY PRAWDZIWA HISTORIA

Folwark dotarł już do Chicago, Kopenhagi, Brukselli, Londynu, Toronto, Wyższej Izby Parlamentu RP, ale jak widać na załączonym obrazku dotarł również do Holandii dzięki mojej przyjaciółce Romie – dziękuję.

1-folwark-w-holandii

 

Folwark dotarł już do Chicago, Kopenhagi, Brukselli, Londynu, Toronto, ale jak widać na załączonym obrazku również do Wyższej Izby Parlamentu RP.

Folwark w Senacie RP

Następny krok – „Folwark drobiowy prawdziwa historia” zawitał do Belgii.

Folwark w Belgii

I poszło – „Folwark drobiowy prawdziwa historia” dotarł do Danii. Trubadur Marian Lichtman i „Folwark …” w Kopenhadze.

Stało się – „Folwark drobiowy prawdziwa historia” dotarł do USA.

Polska - AmerykaZ przyjemnością informuję, że w dniu 23 lutego 2016r. ukaże się moja kolejna książka z cyklu prawdziwych historii – tym razem Folwark drobiowy (ku pokrzepieniu serc). Życzę udanej lektury. Okładka awersplakat J A BERNER

BYŁAŚ

ikona-poezje

BYŁAŚ
Byłaś kwiatem jedynym z miliona,
motylem z miliona motyli,
byłaś tęczą na nieboskłonie
i promieniem … co jaśniej płonie.

Byłaś falą krzyczącą na brzegu,
wodą co w strumieniu szepce,
byłaś kroplą z rosy zrodzoną
i dmuchawcem … unoszonym na wietrze.

Byłaś drzazgą kłującą me serce,
łzą, która oko zaszkliła,
teraz jesteś zaledwie powietrzem,
byłaś … tylko byłaś.
1. Janusz Andrzej Berner
Łódź: 4 listopada 2009 r. (8.41 a. m.)

YOU and YOU
You were a flower one in a million
a butterfly one in a million butterflies
You were a rainbow at the sky
and a ray … which shines so bright.

You were a wave shouting on the shore
a water which whispers in the stream
you were a drop born from a dew
and a puffball … floating in the wind.

You were a splinter hurting my heart
a tear in my glazed eye
and now You are barely an air in my art
You were … You only were in my mind.
Janusz Andrzej Berner
Lodz: November 4, 2009, 8.41 a.m.
2. Z polskiego na angielski tłumaczyła Anna Banasiak

БЫЛА
Была единственным цветком из миллиона,
бабочкой из миллиона дpyгих,
радугой была на нeбocклoнe
и лугом … что свeтлee гоpит.

Была волной кpичащей на беpегy,
вoдoй шепчущей в потоке,
была каплeй из pocы poждённoй
и oдyвaнчикoм … вeтpом унoшенным.

Осколком была колющим мoё cepдце,
cлезoй, катopaя глаза заcтеклилa,
ceйчаc ты eдвa вoздyx,
была … лиш была.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 4 listopada 2009 r. (8.41 a. m.)
3. Z polskiego na rosyjski tłumaczyła Hanna Prosnak

БЫЛА
Ты была адзінай кветкай з мільёна,
матыльком з мільёна матылькоў,
Ты была вясёлкай ў небе
і промнем… што гарыць ярчэй.

Ты была хваляй, што лямантуе на беразе,
Вадой, якая ў патоку шэпча.
Ты была кропляй з расы народжанай
і дзьмухаўцом… што ўносіць паветра.

Ты была стрэмкай, што коле мне сэрца,
слязою, якая вока мне засціць,
цяпер жа ты проста паветра,
Ты была… проста была.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 4 listopada 2009 r. (8.41 a. m.)
4. Z polskiego nabiałoruski tłumaczyła Marina Stań

БYЛА
Була ти квіткою, одній із мільйона,
Одній з метеликів прекраснокрилих,
Веселкою сяяла в небосхилі,
і промнем… што гарыць ярчэй.

Була ти хвилею, що об берег розбилась,
Водою,що в потоках шепоче закляття,
Кроплей роси і сном, в який я вірив,
Й кульбабою, що сукню геть втрачала.

Уламком льоду моє серце розколола,
Сльозами зірок мої очі обпікала,
Ти полинула вслід за вітром
Була… тільки була.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 4 listopada 2009 r. (8.41 a. m.)
5. Z polskiego na ukraiński tłumaczyła Inna Ponomar

 

БЫЛА
Была цветком, одним из миллиона,
Одной из бабочек прекраснокрылых,
Сияла радугой на небосклоне,
Лучами счастья мир мой осветила.

Была волной, разбившейся о берег,
Водой, в потоках шепчущей заклятья,
Росою каплей; сном, в который верил,
И одуванчиком, лишенным платья.

Осколком льда колола моё сердце,
Слезами звёзд глаза мне обжигала,
Ты унеслась однажды, вслед за ветром…
Была … И в памяти моей осталась.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 4 listopada 2009 r. (8.41 a. m.)
6. Z polskiego na rosyjski tłumaczyła Anna Zhezlova

БЫЛА ЄС
Была єс квітом єдиным з милийона
Мотильом з милийона мотилів
Была єс дугом на небосхылі
І проміньом што ясніше горит.

Была єс фальом взываючом на березі
Водом што в потоці шепоче
Была єс капльом з росы зродженом
І майом … што го вітер носит.

Была єс щамбом колючом мі серце
Сылзом што зашклила око
Тепер єс ледво воздухом
была єс … лем єс была.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 4 listopada 2009 r. (8.41 a. m.)
7. Z polskiego na łemkowski tłumaczyła Julia Doszna

BYŁAŚ
Jako kwiotek – jeden z syćkich kwiotków,
jako motyl – jeden z całej chmary,
jako tynca i światło na niebie
krasno byłaś.

Jako strumień co krzycy po wantach, 
jako rosa, ftoro liście pieści
jako gmy śrybelnej snucie nad upłazem
zmienno byłaś…

Jako drzyzga, ftoro kole w dusy,
jako świyrcki co skrzom nocom ocy,
jako lutość zimnej dujawicy
jesteś dzisiok…
Byłaś. Syćkim. Ino byłaś.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 4 listopada 2009 r. (8.41 a. m.)
8. Z polskiego na gwarę podhalańską tłumaczyła Joanna Słodyczka

BYŁAŚ
Byłaś kwiaotkiao jedaonao z milióna
motylao z milióna motyli
byłaś tencó na niebiosie
i prómiaoniao    co rozjaośniao sie

Byłaś faló krzycóncó na brzegu
wodó co w potócku sepce
byłaś kropló z rosy zrodzónó
i dmuchawcao niesiónao wiatro

Byłaś drzaozgó kolóncó mi serce
łzó ftorao łoko zaśkliła
teraos ześ ledwie powietrzao
 byłaś   ej jaono byłaś
  Janusz Andrzej Berner
Łódź: 4 listopada 2009 r. (8.41 a. m.)
9. Z polskiego na gwarę pienińską  tłumaczył Andrzej Dziedzina Wiwer
„ó”   czyt. jak „o” pochylone w kier. „u” 
„u”   czyt. zawsze jak „u”  
„ao”  czyt. jak „a” pochylone w kierunku „o”                                                                                                            

BYŁAŚ
Byłaś kwiotkiym jednym s miliona
szmaterlokiym s miliona inszych
byłaś dyngom na niebie
i promiyniym co jasno gore

Byłaś falom ryczoncom na brzegu 
wodom co we strumiyniu szepto
byłaś kapkom s rosy zrodzono
fukawcym co s wiatrym leci

Byłaś drzizgom co wlazła mi w serce
płaczkom co łoko zeszkliła
a tera je żeś ledwo luftym
byłaś ……yno była
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 4 listopada 2009 r. (8.41 a. m.)
10. Z polskiego na gwarę śląską tłumaczyła Regina Sobik

TË BËŁA
Të bëła kwiôtä jedurnym na mëlijón
Mótilä jedurnym z mëlijóna
I tägą na niebie
I parminiä… co sä płomieni widni.

Të bëła falom co rikała ù ùbrzégù
Wódom co szëmarzi w strëmieniu
Kroplą co sä z rosë rodzëła
I dmùchawcä co gò wiater ùnoszëł.  

Të bëła kòscérzä co kòlëł mie w serce
I łzą szklëła sä w òkù
Terô të jes leno lëftä
Të bëła… leno bëła.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 4 listopada 2009 r. (8.41 a. m.)
11. Z polskiego na gwarę kaszubską tłumaczyli Tomasz Urbański, Jerzy Ciężki

BOLA SI
Bola si jediným z milióna kvetov
motýľom z milióna motýľov
bola si dúhou na oblohe
a lúčom … čo jasne žiari.

Bola si o skalu trieštiacou sa vlnou
vodou, čo v pramienku šepoce,
bola si kvapkou z rosy zrodenou,
vtáčím pierkom unášaným vo vetre.

Bola si trieskou zadierajúcou sa do môjho srdca,
slzou, ktorá zvlažila oko,
teraz si sotva vánkom,
bola si … iba si bola.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 4 listopada 2009 r. (8.41 a. m.)
12. Z polskiego na słowacki tłumaczyła Alena Tomova
Bratysława: 19 września 2015r.

Ήσουν
Ήσουν ένα λουλούδι, μοναδικό από εκατομμύρια,
Από εκατομμύρια πεταλούδων μια πεταλούδα,
Ήσουν ουράνιο τόξο στον ουρανό,
Και μια ακτίνα που φλέγεται ακόμα και πιο φωτεινή.

Ήσουν ένα κύμα που φωνάζει στην άκρη,
νερά που ψιθυρίζουν στο ρέμα,
Ήσουν μια σταγόνα που γεννήθηκε απ’τη δροσιά
Και μια πικραλίδα που αιωρείται στον αέρα.

Ήσουν μια αγκίδα που με τσιμπούσε στην καρδιά μου,
Ένα δάκρυ που μου γυαλίζει στο μάτι,
Τώρα είσαι μόνο αέρας,
Ήσουν … μόνο ήσουν.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 4 listopada 2009 r. (8.41 a. m.)
13. Z polskiego na grecki tłumaczyła Aleksandra Ciupa

ԵՂԵԼ ԵՍ
Եղել ես բազում ծաղիկներից միակը,
բազում թիթեռներից միակը,
Եղել ես երկնակամարում ծիածան
և մի շող… ամենափայլուն.

Եղել ես ափին ճչացող ալիք,
առվակում շշնջացող ջրի մի հոսք,
ցողից ծնված մի կաթիլ,
և քամուց բարձրացված… երիցուկ.

Եղել ես սիրտս խոցող մի սայր,
Աչքի ապակեպատ արցունք,
Իսկ հիմա ընդամենը օդ ես,
Եղել ես… միայն եղել ես.
Janusz Andrzej Berner
Łódź:
4 listopada 2009 r. (8.41 a. m.)
14.  Z polskiego na ormiański tłumaczyła Anaida Kaczmarek

Յանուշ Անջեյ Բեռնեռ

Լոձ: 4 Նոյեմբերի 2009թ.

Թարգմանեց` Անահիտ Կաչմառեկը

DU WARST
Du warst Blume einzig aus Milionen
Ein Schmetterling aus milionen Schmetterlingen
Du warst Regenbogen am Himmel
Und Strahl der hell brennt.

Du warst eine schreiende Welle an der Küste
Wasser was im Bach flüstert
Du warst ein tropfen aus Morgentau geboren
Und eine im Wind schwebende Pusteblumei.

Du warst ein in meinem Herz stechender Splitter
Träne die mein Auge füllte
Jetzt bist du kaum Luft
Du warst, nur Du warst.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 4 listopada 2009 r. (8.41 a. m.)
15. Z polskiego na niemiecki tłumaczyła : Krystyna Głowacka

TUETAIT
Tu était la seule fleur dans le million
Le papillon unique parmi tant d’autres
Tu était comme l’arc en ciel
Et le faisceau de lumière qui brille.

Comme une vague qui frappe la côte
L’eau qui murmure dans le ruisseau
Une goute née de la rosée matinale
Et dandelion qui souffle sur le vent.

Comme un écharde qui pique dans mon cœur
Une larme qui brille dans mon œil
Aujourd’hui comme l’air à peine
Ce n’est que tu était.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 4 listopada 2009 r. (8.41 a. m.)
16. Z polskiego na francuski tłumaczył Jacek Słodkowski

ERI
Eri l’unico fiore da milioni
farfalla con un milione farfalle
eri un arcobaleno nel cielo
e raggio… che brila piú luminosa.

Stavi urlando onda sulla riva,
acqua i sussurri del flusso
Sei nato con goccia di rugiada
e dente di leone… portato il vento.

Eri una scheggia spinoso mio cuore
lacrima, che brila da occhi
Ora sei solo aria
Hai solo… eri.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 4 listopada 2009 r. (8.41 a. m.)
17. Z polskiego na włoski tłumaczyła Bożena Bogusława Rigamonti

ERAS
Eras una de un millón de flores,
una mariposa de un millón de mariposas,
eras un arco iris en el cielo
y la llama… que quema más brillante.

Eras una ola que gritaba en la orilla,
el agua que susurra en la corriente,
eras una gota de rocío nacido
y un soplador… que rondaba en el viento.

Eras una astilla que apuñalaba mi corazón,
una lágrima que cegó el ojo,
ahora eres sólo el aire
eras… sólo eras.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 4 listopada 2009 r. (8.41 a. m.)
18. Z polskiego na hiszpański tłumaczyła Justyna Żuraw

BYŁAŚ w zapisie runicznym – Janusz Andrzej Berner

22. BYŁAŚ RUNY

Łódź: 4 listopada 2009 r. (8.41 a. m.)

SMAKI MOJEGO ŻYCIA

SMAKI MOJEGO ŻYCIA

W dniu 16 listopada 2011r. w Muzeum Miasta Łodzi, Pałac Poznańskiego, miały premierę tomik wierszy oraz płyta Smaki mojego życia – dedykowane tym, których kochałem, kocham i będę kochał. Na płycie CD znalazło się pięć wierszy: Kołysanka, Nie zabijaj mej miłości, Jesienne rozterki, Spacer przez życie oraz Powrót. Kompozycja, wykonanie oraz miksowanie autorstwa Marceliny Gładysiak. 

smaki mojego życiaJPG

 

SMAKI MOJEGO ŻYCIA

MOJE MIASTO:

MOJA ŁÓDŹ
Kiedy idę wieczorem Spacerową i Biglem,
spoglądając na oświetlone pałace i kamienice
– mam świadomość, że przed laty
przyglądał im się Tuwim,
zakochany w Łodzi tak jak ja.
Janusz Andrzej Berner
(Od dzieciństwa, byłem emocjonalnie związany z moim rodzinnym miastem … i tak pozostało do tej pory).

SPACER PIOTRKOWSKĄ
Znów idę Piotrkowskim Traktem ( a d )
tym razem w deszczu strugach, ( d a )
w iluminacji świateł ( E )
dzisiejsza noc będzie długa. ( E a )

Długa , wspaniała , namiętna,
noc wręcz wspaniałych uniesień,
cóż mogę Ci powiedzieć
przyszłość przecież przyniesie.

Miłość , przyszłość i życie
– wszak wszystko to najważniejsze,
wtulając Ciebie w ramiona
po prostu z miłości konam.

Konam lecz kocham
to z prawd najprawdziwsza w świecie,
co mogę zrobić , co myśleć,
gdy kocham , kocham przecie.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 6 listopada 2004 r.

SPOTKANIE
Spotkaliśmy się po latach.
W drobnych dłoniach trzymałaś piękną pąsową różę,
której zapach był przeznaczony tylko dla mnie.
Milcząc wtuliliśmy się w siebie, jak dawniej
i nie była to tylko chwila.
Porwałaś mnie do śródmiejskiego zacisza.
Ciepły klimat – cicho grająca muzyka płynąca z oddali.
Lampka czerwonego wina – lekkie oszołomienie.
Tyle słów niewypowiedzianych – czas i odległość były przeszkodą.
Nagle jeden z naszych ulubionych utworów
– krótkie spojrzenie, błysk oczu. Wstaliśmy.
Przenieśliśmy się niczym wehikułem czasu do tamtych lat.
W powolnym tańcu, zatrzymały się wskazówki zegara.
Upojeni, oszołomieni, szczęśliwi wyszliśmy nad ranem.
Rozstaliśmy się, pozostawiając w swych sercach siebie,
a Ty zjawisz się ponownie z podmuchem Północnego Wiatru i …
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 18 lutego 2010 r. (2.30 p. m.)

WEEKEND
Piątkowy wieczór – Piotrkowska. Znajomy lokal S.
Ten sam stolik. Ta sama miła obsługa (jak zwykle).
Świece oświetlające swymi tańczącymi płomieniami
szklankę bursztynowego napoju wywołują refleksy i … refleksje.
Nastraja mnie to do rozmyślania nad tym co było, jest i będzie
(niczym trzy Norny – boginie przędzące nić życia)?
Wypijam kolejny łyk boskiego nektaru mając świadomość,
że może (jeden z dziesięciu) wspomoże kulturę.
To nie jest wymysł: w jednym mieście – K., w pewnym kraju – D.,
pewien browar – C. przeznacza dziesiątą część swoich zysków na
KULTURĘ.
Być może łódzcy poeci i artyści też zostaną zauważeni.
Ostatnia kropla płynu zwilżyła moje wargi.
Pozostały dwa dni weekendu – jutro (być może) wysączę
łyk piwa na szczytny cel, ale tym razem … nie sam.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 19 lutego 2010 r. (7.22 p. m.)

WSPOMNIENIE **
Kropla deszczu bezszelestnie spłynęła po mej twarzy.
Wyzwoliła wspomnienia – nasz spacer przed laty,
w cieniu śródmiejskich kamienic,
patrzących na najdłuższy deptak Europy … BIGIEL.
Przytuleni , oszołomieni sobą, zakochani szliśmy przed siebie.
Deszcz dla nas nie istniał (chociaż padał),
nie było kamienic, nie widzieliśmy mijających nas ludzi
– byliśmy tylko … MY.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 20 lutego 2010 r. (7.01 p. m.)

PRZEMIJANIE:

WSPOMNIENIE*
Zerwałem kolejną kartkę
z kalendarza wspomnień.
Kropla rosy, przytulona cicho
do źdźbła trawy parowała powoli
muskana przez promień słońca,
niczym spragnieni kochankowie
– jak my przed laty.
Zniknęła? – nie, zasiliła obłok
zawieszony w dalekiej przestrzeni.
Wróciła ponownie, w postaci kropli deszczu
– jak Ty.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 12 stycznia 2010 r. (10 p. m.)

SYLWESTER 2009
Trzydziesty pierwszy grudnia
– kolejny rok znów się kończy
i lampa, która świeci za oknem
– w jej świetle, śnieg lekko prószący.

„Muzyczna Gwiazd Odyseja”
– transmisja na dwójce, wprost z Łodzi,
o północy wraz z wystrzałami szampana
kolejny nam rok się narodzi.

Z nadzieją, że w lepszy wkroczymy
niż ten ostatni – miniony
miłości, radości, uśmiechu
i mnóstwo w kieszeniach – mamony.

Na pewno on będzie super,
moc życzeń jest do spełnienia,
tylko mu trochę pomóżmy,
a spełnią się nasze marzenia.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 31 grudnia 2009 r. (10.23 p. m.)

WIGILIA
Jest taka data raz w roku
– dzień wszystkim ludziom znany,
w którym tuż po zachodzie słońca,
(gdy gwiazda zabłyśnie na niebie)
najbliższym, życzenia składamy.

Wigilia, o niej wszak mówię,
dzielenie się święconym opłatkiem
– choć nikt nas do tego nie zmusza
i rocznica zwiastowania narodzin
maleńkiego Jezusa – Chrystusa.

Jest taki dzień w kalendarzu,
gdzie ubieramy choinkę
– bombki, świeczki, cukierki,
by podarować najbliższym
miłości choć odrobinkę.

Mikołaj z workiem na plecach,
w którym są różne prezenty,
przybywa z Rovaniemi na saniach,
ciągniętych przez renifery
– on może, bo jest święty.

Dwanaście potraw na stole,
nakrycie o jedno więcej
– dla zbłąkanego wędrowca,
bo w takim jedynym dniu w roku
dla każdego trzeba mieć serce.

Wspólnie śpiewane kolędy,
w tą cichą noc, taką świętą
czujemy wokół moc dziwną
płynącą dokoła ludzi
– olbrzymią, wręcz niepojętą.

Dzień Wigilijny się skończy
przeminą też białe święta
niech pozostaną w nas wszystkich
miłość, szacunek dla ludzi
radość i twarz uśmiechnięta.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 1 grudnia 2009 r. (4.41 p. m.)

WIOSNA
Zbudziłaś się z głębokiego snu.
Przed Twym ciepłym oddechem
Zima – otulona białym płaszczem, ukryła się w krainie
wiecznych lodów, pozostawiając po sobie
szarość.
Niczym boski ogrodnik skropiłaś świat kroplami deszczu.
Pomalowałaś go barwami Tęczowego Mostu,
by mógł napełniać serca radością Wiosny.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 29 marca 2010 r. (8.12 a. m.)

SKANDYNAWSKA WIELKANOC
Jest taki dzień,gdy słońce budzi się,
by wykonać swój radosny taniec,
na cześć rodzącego się życia
i ogrzać serca obmywających swe ciała
w bystrym strumieniu
oraz oświetlić usianą żonkilami łąkę,
gdzie dzieci szukają swego szczęścia.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 24 kwietnia (5.23 a. m.)

NORWEGIA
Jest takie państwo na świecie
pod nazwą Nord – veyen znane,
tak bliskie moim uczuciom,
po prostu takie kochane.

Jest archipelag Hvaler,
w pobliżu szwedzkiej granicy,
gdy o nim sobie pomyślę
me serce z radości krzyczy.

Jest też tam Asmaloy – wyspa,
na której przed laty byłem,
tam ślady swoich stóp bosych
na plaży zostawiłem.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 13 grudnia 2009 r. (7.17 p. m.)

WYPRAWA VIKINGRA *
Gdy wypływał w daleki wiking (a E)
czule żegnał swą ukochaną (G7 c)
wszak nie wiedział czy do Walhalli (G7 c)
nie trafi z śmiertelną raną. (E a)

Jeżeli Bóg Odyn czuwa
nad jego dorosłym życiem
to można powiedzieć śmiało,
że wróci do dziewczyny okryty chwałą.

Obsypie ją podarkami,
będzie nosił na rękach
i pieszczot moc jej przekaże
w całusach i piosenkach.

Piosenkach mówiących o nich,
o ich długim rozstaniu
miłości na nowo rozkwitłej
po czułym ich przywitaniu.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 10 listopada 2004 r.

WYPRAWA VIKINGRA **
Vikingr wyrusza z wyprawą
w daleką łupieżczą podróż.
Drakkar ich niesie po wodzie
muskając dnem fal grzbiety.
Czy wróci ? Nikt tego nie wie,
nikt tego nie wie – niestety.

Tu myli się , wszak wiedzą o nim trzy Norny :
Urd, Werdandi i Skuld przędzące jego nić,
czy będzie chodził po świecie,
spoglądał w fiordy prześliczne,
gdzie fala walczy ze skałą,
czy będzie po prostu żyć ?

Czy żyć będzie , gdzie go zawiodą
skrzydlate posłanki Odyna ?
Dzień będzie w boju spędzał
wśród zmarłych swoich przyjaciół
w nocy zaś uczestniczył
w biesiadzie Asów wraz z Walim
w siedzibie Bogów i zmarłych
odległym ich domu – Walhalli.
Janusz Andrzej Berner
Asmaloy (Norwegia) – 17 maja 2005 r.
Wiersz powstał na wyspie Asmaloy (Norwegia), gdzie przebywałem (w 2005 r.) u swoich przyjaciół – Marii Wilii i Ragnara Vernersenów. W czasie pobytu zrodził się pomysł napisania książki o Vikingrach. Książka pod tytułem „Wikingowie – prawdziwa historia” miała swoją premierę w listopadzie 2008 r. Powyższy wiersz jest fragmentem mojej sagi.

PRZEZ ŻYCIE:

ŚLAD
Spłodziłem syna,
zbudowałem dom,
zasadziłem drzewo.
Syn zdążył wydorośleć.
Dom jest moim azylem i enklawą.
Spożywam owoce z własnego drzewa,
a w cieniu jego cicho szepczących liści
(poruszanych delikatnym tchnieniem wiatru)
tworzę, by pozostawić po sobie choćby maleńki
ŚLAD.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 30 kwietnia 2010 r. (3.07 m. p.)
Wiersz dedykuję temu, którego kocham – mojemu Synowi Piotrowi.

DZIĘKUJĘ
Dziękuję, że zbudziłaś mnie ze snu,
wskazałaś ścieżkę, którą powinienem podążać
i wzięłaś pod swoje opiekuńcze skrzydła.
Wraz ze swoimi siostrami zapaliłaś płomień
wyzwalający moje artystyczne … JA.
Dziękuję Ci za to o boska
… ERATO.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 20 lutego 2010 r. (6.45 p. m.)

JESTEŚ
Gdy przed laty
przyszedłem na świat
i wydałem swój pierwszy krzyk,
przytuliłaś mnie do swej piersi.

Kiedy dorastałem
pośród łódzkich podwórek,
sprawowałaś nade mną opiekę
i prowadziłaś mnie za rękę.

Nauczyłem się od Ciebie miłości,
ciepła i rodzinnej atmosfery,
pokazałaś jak pomagać innym,
że powinienem być szczery.

Widziałaś moje smutki,
radości świadkiem też byłaś
Ty, która mnie urodziłaś,
a dziś – dobrze, że jesteś.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 4 grudnia 2009 r. (9.28 p. m.)
Wiersz dedykowany Mamie Irenie.

BYŁEŚ
Gdy po raz pierwszy ujrzałem świat – byłeś,
stawiałem pierwsze kroki – byłeś,
zacząłem jeździć rowerem – byłeś,
uczyłem się kaligrafii – byłeś.

Gdy wstąpiłem w szeregi harcerskie – byłeś,
śpiewałem „Pierwszą brygadę” – byłeś,
uczyłem się tolerancji – byłeś,
kiedy zdawałem egzamin – byłeś.

Gdy świat spadł mi nagle na głowę
– też przy mnie byłeś,
rzekłeś uwierz w siebie – uwierzyłem.

Teraz jesteś głęboko – w mym sercu,
pod cicho płaczącą wierzbą, wiecznie śpisz,
a nad Tobą cień smutny rzuca
biały brzozowy krzyż.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 2 listopada 2009 r., 9.01 p.m. (Zaduszki);
Wiersz dedykuję Ojcu Tadeuszowi.

PODWÓJNIE URODZONY
Jesteś zaledwie ziarenkiem,
a raczej pyłkiem w kosmosie,
ktoś czuwa ciągle nad Tobą
i decyduje o losie.

Przyszedłeś na świat, a następnie
przeżyłeś prawie pół wieku
lecz wtedy los Cię pogrążył,
rzucił na ziemie człowieku.

Ty jednak stanąłeś na nogach,
do góry podniosłeś swe ciało,
przetarłeś oczy w zdumieniu
wiedziałeś już coś się stało.

To muzy przybyły do Ciebie,
zbudziły artystę w Twej duszy,
gdy człowiek dostaje szansę
to wtedy człowiek musi.

Bogini z Apolla orszaku,
ochronić Cię płaszczem swym może
więc wykorzystaj swą szansę
– Erato na pewno pomorze.

Ponownie narodzony
z dumą spoglądaj na świat,
abyś z sukcesem rozpoczął
następne pięćdziesiąt lat.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 9 listopada 2009 r. (3.02 p. m.)

POWRÓT *
A kiedy będziesz już na dnie
to zerknij wstecz, a tam w oddali
ujrzysz, że Ci co wielcy byli
są … tacy mali.

Odbij się z całych sił od dna,
a gdy osiągniesz cel podróży
zajrzyj w zwierciadło – a zobaczysz,
że … jesteś duży.

To nic, że los dawał Ci w kość,
nic, że na głowie ciosał koły
spojrzyj w swą przyszłość z optymizmem
i … bądź wesoły.

Rozsiewaj w koło dobrą aurę
dziel się radością, sukcesami
Wszyscy na pewno Ci pomogą,
rzekną … bądź z nami.

A kiedy będziesz już na szczycie
to zerkaj czasem, czy nie trzeba
dać komuś na dnie dłoń pomocną,
by … sięgnął nieba.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 9 października 2009 r. (4.21 a. m.)
Wiersz pozytywnie odebrany na warsztatach grupy literackiej „Centauro”, 7 grudnia 2009 r., przez łódzką poetkę, panią Ewę Filipczuk.

SPACER PRZEZ ŻYCIE
Idąc z Tobą jesienną aleją (E a)
słyszę ciepły Twój głos (d a)
i oddech czuję na twarzy (d a)
– myśl jedna się nasuwa, (d a)
że mi się marzy, (E a)
wszak mi się marzy. (E a)

Spacer nadmorską plażą,
w zachodzie słońca, fal szmerze,
wtulam się w Ciebie cały
Ty we mnie wtulasz się też
ja w ciebie wierzę
zobaczysz że:

Jestem z Tobą jednością
i cały jestem w Tobie
duchem, sercem i ciałem
przyszłość nam podpowie
serce też dopowie
jak to się stało.

Co trzeba by się spełniły
szalone moje marzenia,
wziąć miłość trzeba w dłonie
bo ona wszystko zmienia
sercom zranionym wszak,
ich los odmienia.

Chodź ze mną, rękę swą podaj
idź ze mną, we wspólne życie
uwierz w moje słowa
i w miłość uwierz też
olbrzymią naszą miłość
i serca bicie.

Jestem z Tobą na wieki
uczucie związało nas skrycie
sceptycznie patrząc na nas
wciąż nie wierzycie
lecz w głębi duszy
nam zazdrościcie.

Idąc z Tobą, tą samą aleją
nadal słyszę Twój głos
a oddech muska mą twarz.
– myśl jedna już się ziściła
ja wymarzyłem
Tyś wymarzyła.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 29 października 2004 r.

POWRÓT **
Otwórz oczy, zagubiony wędrowcze,
powstań z kolan, bo tak zrobić trzeba
niczym Feniks z popiołów zrodzony,
dąż w stronę światła i nieba.

Otwórz oczy zagubiony wędrowcze,
nie błądź ślepo po życia manowcach,
nie bądź tym, który niebawem zaginie,
jak zbłąkana wśród pustkowi owca.

Otwórz oczy zagubiony wędrowcze,
i dbaj, byś nie otrzymał ciosu,
dostałeś ponownie szanse
– nowe życie od losu.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 3 listopada 2009 r. (8.30 a. m.)

NASZ ŚWIAT:

KOMPUTER
Komputer – wynalazek XX wieku ???
NIE !!! – był z nami od zarania dziejów.
Tysiące lat przed Chrystusem Bóg (jak podają źródła) stworzył człowieka, a wraz z nim podręczny KOMPUTER – wynika z tego, że laptop.
MÓZG – twardy dysk, o nieoszacowanej dotychczas pamięci
OCZY – skanery wyłapujące wszelkie informacje, obrazy (do tego stereo) przekazywane do mózgu
USZY – mikrofony chwytające w swą sieć wszelkie dźwięki (także stereo)
USTA – głośnik przekazujący wszelkie informacje z „centrum pamięci”
DŁONIE – drukarka pisząca lub rysująca znaki, przy pomocy odpowiednich narzędzi (rylce, pisaki, klawisze itp.) czyli program graficzny
NOS – wykrywacz zapachów (dzisiejsze komputery nie mają tego)
JĘZYK – odkrywa smaki (w komputerach brak tej „sondy”)
W ciągu minionych lat ukazały się doskonałe egzemplarze:
Leonardo da Vinci
Mikołaj Kopernik
Albert Einstein
– „komputerowi” geniusze.
Należy zaznaczyć, że wykorzystali (zaledwie) nikłą część swoich „szarych
komórek”
Podsumowując:
komputer, czy człowiek, kto jest doskonalszy?
Chyba jednak „istota myśląca”, może nie tak szybka, ale dysponuje przecież … uczuciami.
Czy komputer to wynalazek XX wieku? – z pewnością NIE.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 19 lutego 2010 r. (11.21 a. m.)

ŚREDNIK
Przecinek wraz z kropką w parze
wielki dyskurs prowadzili,
wbrew pozorom – jak myślicie,
byli wręcz dla siebie mili.

Kropka mówi – kończę zdania,
również nad i czasem bywam,
wszak to piękna i wspaniała
– taka cudna perspektywa.

Przecinek zaś na to rzecze
– jestem jak Ty, lecz z ogonkiem,
też wspaniały, mądry, piękny
i zarządzam swoim „trzonkiem”.

Całą noc debatowali,
wielki dyskurs prowadzili,
a nad ranem razem z siebie
średnik piękny utworzyli.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 2 marca 2010 r. (7.25 p. m.)

CODZIENNOŚĆ
Jestem kloszardem.
Na śmietnikach szukam kolejnego dnia
a wieczorami zaszywam się w cichym kącie,
by przetrwać noc.
Znalezioną monetę ofiarowuję temu,
kto potrzebuje jej bardziej.
Jutro też jest dzień.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 3 listopada 2010 r. (9.39 a.m)

SKRZYPEK NA DACHU  – FIDDLER ON THE ROOF
Fiddler on the Roof
– taki przydomek mam
więc wchodzę z skrzypcami na dach
i na nich namiętnie gram.

Czasami kaprys mam,
że ciągle na dachu gram,
słuchają mojej gry
mieszkańcy z całej wsi.

A w Anatewce, a w Anatewce,
powoli płynie czas
– musi to przyznać, musi to przyznać,
musi każdy z Was.

Gdy stoję na dachu i gram
to lęk wysokości mam,
melodię mą niesie w świat
szumiący w kominie wiatr.

Niekiedy zdarza się,
a przecież gram jak z nut,
że ręce bolą mnie
i czuję drżenie nóg.

A w Anatewce, a w Anatewce,
tak słodko płynie czas
– musi to przyznać, musi to przyznać,
musi każdy z Was.

Ja skrzypek stracha mam,
gdy na chałupie gram,
do rymu składam rym
choć leci na mnie dym.

Czemu uciekam na dach?
– ten sekret zdradzę Ci,
na polu zawsze gdy gram
gonią mnie wiejskie psy.

ref. 1
Raz jeszcze chciałbym mieć milion
– nie muszę się wcale z tym kryć,
w dostatku i bogactwie
jak wielki pan sobie żyć.

A byłeś już raz bogaty?
– ktoś spytał właśnie tu,
nie ale raz już chciałem
– odpowiedziałem mu.

ref. 2
Czasami zdarza się,
gdy nadmiar energii mam,
że w czasie namiętnej gry
pękną aż struny trzy.

Choć jedną strunę mam
to nadal na skrzypkach gram,
melodia z dawnych lat
płynie w daleki świat.

ref. 1
Nie gram z kapelą klezmerską,
bo czułbym ogromny strach,
że pod naszym ciężarem
zawalił by się dach.

Niekiedy wrażenie mam,
że jeszcze na to mnie stać
-pomimo, że znikła ma wioska
ja nadal będę grać.

Choć Anatewki, choć Anatewki,
choć jej nie ma tam
ja o niej ciągle, ja o niej ciągle,
ja o niej na skrzypcach gram.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 13 lutego 2011r. 1.57 p. m.
Fiddler on the Roof – Skrzypek na dachu. Piękne melodie, wspaniałe teksty. Doszedłem do wniosku, że należy powiedzieć coś o tytułowym bohaterze – skrzypku i odpowiedzieć na nurtujące Wszystkich pytanie, dlaczego grał … na dachu? Potraktowałem temat z przymrużeniem oka.
Chwyty gitarowe: C; f C; C; f C; ref. C; C; f; f C;

DIAMENT
Byłaś zaklęta w górskim krysztale,
niczym baśniowa królewna w szklanej grocie.
Nadałem diamentowy szlif Twej szacie,
byś mogła rozsyłać swoje boskie światło
– uzdrawiając tych, którzy tego pragną.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 6 marca 2010 r. (6.29 a. m.)
Wiersz ten dedykuję Małgosi K., która potrafiła ożywić kryształ.

CYGAŃSKIE ŻYCIE
Tak bardzo chciałbym w świat wyruszyć z taborami,
pod gołym niebem czerwone wino pić,
śpiewać i tańczyć przy ognisku z Cyganami,
pragnę jak oni wolnym być.

Cyganie tańczą to wiruje ziemia,
kiedy śpiewają to wraz z nimi nuci wiatr,
pieśń piękną niosą: echo oraz drzewa
– hen do księżyca i do gwiazd.

Nie zagra, nie zaśpiewa Cygan na Montmartrze,
bo wypędzono go gdzieś w Karpat cień,
pod więżą Eiffla nie usłyszą Paryżanie
żałosnych słów ballady tej.

Ćhave nie zagra więcej już na skrzypkach,
wody Sekwany nie poniosą pieśni tu,
melodii tęsknej nie usłyszą już Francuzi
– nikt nie utuli ich do snu.

Tak bardzo chcę by śpiewać z Cyganami,
w leśnych ostępach źródlaną wodę pić,
wędrować z nimi, gdzieś na kraniec świata
– chcę tak jak oni wolnym być.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 28 października 2010 r. (11.26 a.m.)
Chwyty gitarowe: d C d; d C d; F C d a; F C d;

UCZUCIA:

NIE ZABIJAJ MEJ MIŁOŚCI
Nie zabijaj mej miłości,
wspólnych wspomnień, które są tylko w nas
– nie zabijaj ich.

Nie zapomnisz wielkich uczuć,
serc bijących wspólnym rytmem,
nie zapomnisz ich.

Nie wymażesz z swej pamięci
wspólnych chwil,
spędzonych razem, nie wymażesz ich
z swoich myśli.

Nie unikniesz przeznaczenia
– wciąż rozumiemy się bez słów,
a spojrzenie, każdy gest
mówi wszystko.

Nie zabierzesz naszych wspomnień
nocy, dni spędzonych razem,
wspólnych ranków i wieczorów
nie zabierzesz ich.

Lampka wina przed trzynastą,
zachód słońca ja i Ty,
wokół pusto – „dzika plaża”
a jesteśmy tylko my,
to są nasze wspomnienia.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 7 kwietnia 2011 r. 10.07 a. m.

SŁOWA
Cóż słowa ? Słowa ? Słowa ? (C E a)
Dotyk , brak słów i milczenie (E a)
i oddech czuły na twarzy (C E a)
i oczu błysk , serca tchnienie (E a)

Cóż miłość ? Miłość ? Miłość ?
Dotyk miłości , milczenie
i smutek nieczuły na twarzy,
szarość koloru ócz i zmartwienie.

Wzrok wszakże oddech i dotyk
naprawdę wszystko potrafi,
zmienić objawy jesieni
– miłość mnie , Ciebie kochana
już wkrótce na nowo odmieni.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 25 października 2005 r. (1.00 a. m.)

FALA
Rozmieniłem swój świat na drobne.
Płatki niezapominajek uniosły okruchy mojego JA
po oceanie życia, zataczając coraz to większe kręgi,
by powrócić wraz z promieniami wschodzącego słońca
na fali optymizmu.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 3 marca 2010 r. (9.37 a. m.)

OBIETNICE
Mówiłeś tyle razy, że kochasz,
z czułością pieściłeś me ciało,
namiętnie tuliłeś do piersi
i ciągle Ci było mało.

Podarowałeś piękny pierścionek,
bukiet róż rzuciłeś mi do stóp,
świetlaną przyszłość obiecywałeś,
słyszałam tyle wzniosłych słów.

Pamiętam czuły taniec na parkiecie,
gdy tańczyliśmy tango w blasku świec,
wspominam wspólny toast przy bufecie
lampką szampana – miałeś gest.

Lecz nadszedł dzień – zniknąłeś niespodzianie
odpłynąłeś z mego życia w siną dal,
teraz już wiem, że cały czas kłamałeś
– został po Tobie tylko żal.

Dziś nie ma róż, pierścionka ni szampana,
już nie usłyszę gorzkich słów,
wyrwałeś serce miłością opętane,
me szczęście padło na uliczny bruk.

Lecz marzę o tym, że kiedyś się zakocham
i poznam tego dla którego serce będzie bić,
będziemy tańczyć do białego rana
przy blasku świec czerwone wino pić.

Piękny pierścionek nałoży mi na rękę,
rzuci pod nogi bukiet róż,
powie mi czule – chcę obok być,
i razem z Tobą dalej żyć.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 2 listopada 2010 r. (6.28 p.m.)
Chwyty gitarowe: a E; E a; d a; E a

KOŁYSANKA
Czas kołysankę cichą Ci zaśpiewać,
bo dziś przeżyłeś swój kolejny dzień,
tak chciałbym żebyś dostał gwiazdkę z nieba,
by Cię dziecino zmorzył słodki sen.

Niech Ci się przyśni kolorowa łąka,
cała w kwitnących i pachnących kwiatach,
które ozdobią swą tęczową barwą,
piękne motyle w swoich zwiewnych szatach.

Niechaj w sen wejdzie rycerz w złotej zbroi,
który na koniu jedzie do królewny
i dzielny pilot, który samolotem
rozdziera śmigłem, piękny szlak podniebny.

Wsłuchaj się w słowa mojej kołysanki,
zjawią się elfy, dzielne krasnoludki,
na Twej twarzyczce wnet zakwitnie uśmiech,
znikną z serduszka wszystkie drobne smutki.

Więc śpij kochanie zmruż zmęczone oczka,
wyśnij syneczku piękny sen,
nabierzesz sił i wstaniesz znów radosny
czeka Cię jutro lepszy dzień.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 17 czerwca 2010 r. (10.38 a. m.)
Chwyty gitarowe: a E a; a E a; C E7 a d; C E7 a;

ŚWIATŁO
Muśnięcie ust zbudziło mnie ze snu.
Wystarczył ledwie promień,
byś rozpaliła
płomień
w mym
sercu.
Idziemy
ku naszemu
przeznaczeniu,
oglądając wspólnie obłoki,
skąpane w blasku zachodzącego słońca.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 24 maja 2010 r. (1.45 p. m.)

TĘSKNOTA
Pokazałaś całą siebie z miłością co w pieśni,
serce tęskniące za połoninami.
Wiatr (niczym boski posłaniec) uniósł cząstkę Ciebie
do Tych, którzy na dalekiej obczyźnie chcą usłyszeć śpiew
Twojej słowiańskiej duszy.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 18 maja 2010 r. (7.50 a. m.)
Wiersz dedykuję Julii D., która swą pieśnią dociera do serc,
które tęsknią.

POWROTY
Zjawiłaś się z podmuchem wiosennego Północnego Wiatru.
Dotykiem zaschłych, jakże jednak spragnionych ust odkrywałem Ciebie na nowo.
Na nowo? … NIE !!!
Me wargi pamiętały smak Twego nagiego ciała.
Zmysły przypomniały sobie Twój zapach, Ciebie całą.
Drobne dłonie penetrowały zakamarki obszernego ciepłego swetra okrywającego moje emanujące miłością ciało.
Tak to byłaś Ty.
Czułem Ciebie całą, dawną, bojącą się rzeczywistości – realnego świata.
Zjawiłaś się z podmuchem wiosennego Północnego Wiatru … by ŻYĆ.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 21 kwietnia 2006 r. (4.13 a. m.)

POŻĄDANIE
Wsłuchując się w rytm bijącego serca świadomie naruszam granice własnego jestestwa.
Spoglądam na Twoje obnażone ciało łaknące pieszczot, mojego zapachu; mnie całego.
Tysiące myśli przelatują w mojej głowie,
a oczy spoglądają ślepo z głębi
na Twe ciało łaknące …
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 18 lutego 2006 r. (8.45 a. m.)

MOTYLE
Zaglądam w Twoje wnętrze,
czuję ciepło.
Tysiące różnobarwnych motyli
tryska milionami ogników
tworzących jasność.
Te które podążają w stronę światła giną,
te które przetrwają stworzą życie.
Teraz wiem, rozumiem
celem wszystkiego jest walka, przetrwanie,
życie.
Różnobarwne motyle
podążając w stronę światła giną.
Zwyciężają – rodząc się na nowo
w innym jestestwie i …
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 24 lutego 2006 r. (10.00 a. m.)

NARODZINY MIŁOŚCI
Znów chłonąć , chłonąć pochłaniać (C E a)
kolorowych posłańców jesieni (E a)
pragnących pocałunków, (C E a)
w każdej minucie istnienia. (E a)

I myśleć , myśleć , wymarzyć,
sen ziścić nie wyśniony,
przeniknąć naszą przyszłość
tak bardzo nie przeniknioną

Błądzić , błądzić i znaleźć
serc naszych bicie nawzajem
– uwierzyć , uwierzyć w tę miłość,
a życie stanie się rajem.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 27 października 2005 r. (8.10 p. m.)

JESIENNE ROZTERKI
Muskając swoimi ustami (a E)
delikatne zarysy Twych warg, (d a)
widzę Twój uśmiech na twarzy (d a)
i oczu niebieskich blask. (E a)
Widzę Twój uśmiech na twarzy (d a)
i oczu blask. (E a)

Odbija się w nich uczuć dusza,
serc naszych mocniejszy rytm
kocham Cię kocham wykrzyczę
– lecz nie usłyszy mnie nikt.
Kocham Cię kocham wykrzyczę
– lecz nie usłyszy nikt.

Ty jednak usłyszysz wołanie,
radość przeplecioną bólem
mam Ciebie i Ciebie nie mam,
na pewno ból się skruszy
nie mogę przecież powiedzieć
– odmrożę na złość uszy.
Nie mogę powiedzieć
– odmrożę … uszy.

Znasz dobrze słów tych znaczenie
– z jesieni jak z bólu krzyczę,
zakuj mnie w swoje ramiona
– drobne lecz ratownicze.
Zakuj mnie w swoje ramiona
– drobne … ratownicze.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 29 października 2004 r.

BYŁAŚ
Byłaś kwiatem jedynym z miliona,
motylem z miliona motyli,
byłaś tęczą na nieboskłonie
i promieniem … co jaśniej płonie.

Byłaś falą krzyczącą na brzegu,
wodą co w strumieniu szepce,
byłaś kroplą z rosy zrodzoną
i dmuchawcem … unoszonym na wietrze.

Byłaś drzazgą kłującą me serce,
łzą, która oko zaszkliła,
teraz jesteś zaledwie powietrzem,
byłaś … tylko byłaś.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 4 listopada 2009 r. (8.41 a. m.)
Chwyty gitarowe CEa, CEa, CEa, Ea

Mr. B.
Wyśpiewałeś swoją śmierć.
Zafascynowany i zakochany twórczością tego,
który potrafił stawić czoło całemu okrutnemu światu,
przeżyłeś jego tragiczne odejście, tak jak i ja.
Dlaczego??? Brak słów. Odszedłeś, by się z nim spotkać,
a tym, co go nadal kochają pozostawiłeś swój ból zawarty
w pieśni, która nigdy nie zginie – tak jak i jego mit.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 25 maja 2010 r. (6.43 p. m.)
Pamięci Mirka Breguły, który kochał Johna Lennona.

MUZA
Mieszkasz na „Szklanej Górze”- ponad „Siódmym Niebem” o dwa kroki od „Gwiazdy Zarannej”.
Czasami schodzisz na Ziemię, by obdarować mnie pocałunkiem, uśmiechem i natchnieniem. Na pożegnanie przytulasz się do mnie ciepło i odpływasz do swojej samotni. Myślę, że wkrótce się spotkamy. Czekam.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 6 lutego 2011 r. 9.32 a. m.

GORZKI SMAK ŻYCIA:

POKOLENIE J. P. II
Minęło pięć lat, gdy przewróciłeś karty boskiej księgi,
dając znak, że pokolenie J. P. II nie zapomni Tego,
który odszedł, lecz wcześniej pocałunkiem
złożonym swej MATCE wyrył w naszych sercach przesłanie
– „Niech zstąpi duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi”.
Ten, który zawsze kochał Polskę, świat i ludzi
na wieki pozostanie w naszej pamięci
jako patron i opiekun naszej ojczyzny.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 2 kwietnia 2010 r. (9.37 p. m.)
(Pamięci Jana Pawła II – Papierza Polaka).

KATYŃ *
Zbudziłem się w innym świecie.
Ci, którzy chcieli oddać hołd i pochylić głowy
nad grobami naszych ojców
nie powrócą już nigdy, gdyż zostali wezwani
do ostatniego apelu.

Po siedemdziesięciu latach Katyń znów
dał znać o sobie, pochłaniając Tych, którzy zasilili szeregi
wielkich synów naszej ojczyzny.
W obliczu tak wielkiej tragedii narodowej zróbmy wszystko,
aby Polska była Polską.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 10 kwietnia 2010 r. (4,41 p. m)

KATYŃ **
Chcieliście krzyczeć, by słyszeli o nim wszyscy.
Krzyż katyńskiej Golgoty jeszcze raz rzucił swój krwawy cień.
Milcząca mgła poraziła Was swym śmiertelnym oddechem,
a słowo KATYŃ obiegło cały świat.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 12 kwietnia 2010 r. (11.00 a. m.)

KATYŃ – 96
I nadszedł taki dzień
gdy serca przestały bić
– rozdarł je w jednym momencie
katyński cierniowy bicz.

Ponownie w ziemię wsiąknęła
polska niewinna krew,
w cieniu świadków historii
– milczących smoleńskich drzew.

Po latach, w obliczu tragedii
„Zygmunt” z cierpieniem zaszlochał,
by uczcić tych, których już nie ma,
których nasz naród kochał.

Opuśćmy czoła z pokorą,
niech pamięć o nich nie zginie
przekażmy znak pokoju
strapionej katyńskiej rodzinie.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 13 kwietnia 2010 r. (11.56 a. m.)

Wiersz dedykuję pamięci 96 – ciu tragicznie zmarłym (katastrofa lotnicza – Smoleńsk, 10 kwietnia 2010 r.) oraz ich bliskim, którzy powiększyli grono rodzin katyńskich. Został on zamieszczony na stronach internetowych: Szkoły Podstawowej nr 40, im. Bohaterów Rewolucji 1905r. w Łodzi oraz Szkoły Podstawowej im. Stanisława Staszica w Tropiszowie – woj. małopolskie).

KATYŃSKI MARSZ
Nagły ból, krzyk serc,
słowa zdławione – łkaniem,
samolot Wasz nigdy nie wróci
– daremne wyczekiwanie.

.Rzeczpospolita Was wzywa,
abyście po raz ostatni podpisali listę obecności
na ścianach Katyńskiej Krypty
i ubrani w biało – czerwone całuny
stawili się (czwórkami – niczym Szara Piechota)
przed obliczem Stwórcy.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 17 kwietnia 2010 r. (3.56 p. m.)
Wiersz dedykuję tragicznie zmarłym, którzy czwórkami, marszowym krokiem; 24 x 4 = 96, przyszli by stanąć do ostatniego apelu.

OSTATNI REJS
Popłynąłeś w ostatni rejs.
Twój okręt, zbłąkany w siwej mgle
wpadł na skały katyńskiego lasu
rozpryskując się (niczym kryształ)
na miliony kawałków, raniących nasze serca.
Powrócisz z dalekiej podróży, wejdziesz na pokład,
usłyszysz po raz ostatni świst trapowego gwizdka,
a szklanka wybije godzinę,
kiedy udasz się na wieczną wachtę.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 20 kwietnia 2010 r. (11.11 a. m.)
Wiersz dedykuję Andrzejowi Karwecie,
oraz poległym w katastrofie smoleńskiej,
na których powrót ciągle czekają ich bliscy
oraz cały Naród.

POMNIKI WIELKICH ŁODZIAN

ikona-poezje

POMNIKI WIELKICH ŁODZIAN

Jest taka jedna ulica w mieście,
która na co dzień historią żyje,
nastaje wieczór więc tam wyruszam,
me serce wtedy tak dziwnie bije.

Docieram szybko do centrum Łodzi,
przechodzi obok milcząca para,
nagle ktoś do mnie cicho podchodzi,
patrzę … Erato – w ręku kitara.

Musnęła lekko dłonią mą rękę
i raptem wokół się rozjaśniło,
spojrzałem nagle wielce zdziwiony
bo … kilkadziesiąt lat ubyło.

To było dziwne, widzę tablice:
Piotrkowska , Główna – taki róg?
Idę powoli w kierunku Nawrot
cóż mam powiedzieć – tak chciał Bóg.

Spoglądam, Jaracz siedzi na ławce,
usiadłem obok – rzecz oczywista,
w filmach grał przecież dwadzieścia razy,
ról teatralnych miał ze trzysta.

Chwilkę rozmawiam z wielkim aktorem,
– w łódzkiej Viktorii grał na scenie,
widownia cała go doceniała,
ja także jego talent cenię.

Jeżeli kiedyś będziesz przechodził,
naszą „Pietryną” obok pomnika,
uchyl swą głowę przed wielkim mistrzem,
który w historii Łodzi przemyka.

Dziękuję ciepło za miłe słowa
idę deptakiem, dalej, w górę
Ewangelicką mijam, po prawej
– na lewo kufer stoi pod murem.

Reymont poprosił bym przy nim usiadł,
nie musiał powtarzać mi tych słów;
proszę: o Łodzi przedwojennej,
jak ją widziałeś – mów mi, mów.

Czytałem „Chłopów” przed wielu laty,
„Ziemię … ” widziałem kilkakroć w kinie,
to dzięki Tobie mistrzu pióra
pamięć o dawnej Łodzi nie zginie.

Mówił mi o tym jak wyglądała,
kiedy ją widział przed wielu laty
wręcz pochłaniałem jego słowa
– zbiór informacji przebogaty.

Bywaj – rzekł do mnie wielki Noblista,
z wielkim szacunkiem go pożegnałem
– on nagle zniknął, gdzieś ze swym kufrem
i już go więcej nie widziałem.

Ruszyłem dalej, do magistratu,
tam Schiller stoi w alei swojej
– wielki reżyser, związany z Łodzią,
powiedział do mnie z niepokojem:

„Tragedia panie w grodzie nad Łódką,
aż strach pomyśleć co będzie dalej,
gdyż uciekają z naszego miasta
najbardziej znane festiwale.

Trzeba coś zrobić jak najszybciej,
by Łódź ponownie wypłynęła,
więc czyńmy wszystko żeby tak było,
czas jak najprędzej ruszyć do dzieła”.

Cóż mogłem na to mu odpowiedzieć,
– rację rozmówcy zaraz przyznałem,
ze smutkiem swoją głowę zwiesiłem,
z żalem z Schillerem się pożegnałem.

Poszedłem dalej, podczas wędrówki,
siadłem na ławce obok Tuwima
zaraz zapytał – czemuś tak smutny,
skąd na twej twarzy skwaszona mina?

Opowiedziałem mu o KULTURZE,
on odpowiedział: do góry głowa,
przecież Ty także jesteś poetą,
niechaj usłyszą wszyscy Twe słowa.

Podziękowałem za dobrą radę,
za to, że pisał o naszej Łodzi
i że ją sławił w swoich wierszach
– zawsze dla niego była pierwsza.

Wiele pomników jest na Piotrkowskiej,
lecz jest najstarszy, zgadnij, który?
Tak, oczywiście, to Jan Gutenberg
– na wszystkich Łodzian spogląda z góry.

Tuż za Przejazdem, po prawej stronie
pilnuje starej kamienicy,
gdzie drukowano pierwszą gazetę
najbardziej znaną w okolicy.

Ten mistrz drukarski wynalazł czcionkę,
to dzięki niemu są dziś gazety,
jest zbyt wysoko, więc nie rozmawia,
wyruszam dalej, no cóż … niestety.

Dwa kroki dalej, zdziwiony widzę,
stoi instrument, środek chodnika
– mistrz Artur przecież daje swój koncert,
niesie się wokół piękna muzyka.

Usiadłem obok, przy Rubinsteinie,
Chopin w wspaniałym wykonaniu,
nikt nigdy , nigdzie nie grał lepiej
jak ten wirtuoz fortepianu.

Miałeś koncerty na całym świecie,
sławiłeś Polskę i Fryderyka
w Łodzi stawiałeś swe „pierwsze kroki”
– odkryto w Tobie talent muzyka.

Nieraz, gdyś wracał tutaj po latach
łza Ci się w oku zakręciła,
bo prawdę mówiąc rodzinne miasto
to Twoja „mała ojczyzna” była.

Na pożegnanie zagrał mi walca,
tak oczywiście, cis – moll Chopina,
podziękowałem za piękny koncert
bo na mnie czeka dalsza „Pietryna”.

Tuż za Mayera stoi „Grand Hotel”
„Aleja gwiazd” przed nim się ściele
– najwięksi ludzie filmu, teatru
związani z Łodzią przez lat wiele.

Między Zieloną a Cegielnianą
pomnik lampiarza na drabinie,
wkręca żarówkę by było widniej,
pamięć o dawnej Łodzi nie zginie.

Mówił mi o tym jak przed stu laty,
gdy oświetlenie było gazowe
tutaj co wieczór chodził latarnik
– zapalał lampy karbidowe.

Dalej tuż obok, za Cegielnianą
trzech fabrykantów rozmawia sobie:
Poznański, Grohman wraz z Scheiblerem
– przysłuchiwałem się ich rozmowie.

Opowiadali o „złotych” czasach,
latach, gdy miasto się rozwijało,
teraz już w Łodzi o bawełnie
ledwie wspomnienie pozostało.

„Manufaktura” ponownie żyje
dzięki handlowi i kulturze,
fabryki w lofty się przemieniają,
zamiast zakładów biurowce stają.

Myślę panowie, wtrącam te słowa,
że Łódź na sukces jest „skazana”
– znowu po latach wróci do nas
ponownie „ZIEMIA OBIECANA”.

Z szacunkiem grzecznie się pożegnałem
na północ miasta kieruję kroki
dochodzę wkrótce na plac Wolności,
a tam po środku … pomnik wysoki.

Na skrzyżowaniu Średniej z Piotrkowską
Kościuszko dumnie spogląda z góry,
większa atrakcja w centrum Łodzi
niźli w stolicy – Pałac Kultury.

Bacznie pilnuje: naszego grodu,
przez ponad osiem dziesięcioleci,
i symbol miasta – łódkę z wiosłem,
wszystkich mieszkańców, a zwłaszcza dzieci.

O wolność Polski i Ameryki
walczył ten wielki, dzielny generał,
teraz na nasze miasto nad Łódką
przez długie lata będzie spozierał.

Nie rozmawiałem z naczelnikiem,
gdyż na kolumnie stoi nad placem,
poszedłem w lewo ponad sto metrów,
a pomnik … jeszcze nieraz zobaczę.

Nadjechał tramwaj łódzki – czerwony,
wsiadłem, na „Górniak” nim dojadę,
za szybą widzę nowe tablice
a na nich całkiem inne ulice.

Jadę Zachodnią od Legionów,
zerkam … Próchnika, Więckowskiego,
Zieloną mijam, dalej Kościuszki
– kilka pałaców widzę do tego.

Szóstego Sierpnia wnet przecinamy,
Andrzeja Struga i Zamenhoffa,
dojeżdża tramwaj do Mickiewicza
i tu spoglądam nowa ulica.

Patrzę , a w dali znajomy róg,
nie ma już Głównej lecz Piłsudskiego,
gdy nie wierzycie możecie sprawdzić
– Ty koleżanko i Ty kolego.

Podróż trwa dalej po łódzkich torach,
Kościuszki, Żwirki skręcamy w lewo,
w prawo – Piotrkowską ponownie mamy
kilka pomników tu oglądamy.

Jan Paweł II – nasz Papież, pielgrzym,
stoi tuż obok łódzkiej „świątyni”,
którą fundował Grohman z Scheiblerem
razem z Poznańskim (między innymi).

Dalej Piotrkowska – Przybyszewskiego,
tu na cokole spogląda z góry …
ponownie wielki polski noblista,
Władysław Reymont – rzecz oczywista.

Jedziemy dalej, dom przed Sieradzką,
a na nim „Góral” stoi wysoko.
Czemu tak stoi, myślę że wiecie?
– On musi mieć na „Górniak” oko.

Koniec podróży, a przy placu
– Niepodległości, tuż przed kościołem,
patronka Łodzi, święta Faustyna
patrzy na przyszłość ze spokojem.

Sądzę podobnie jak Ty czytelniku,
że gdyby „Wielcy Łodzianie” żyli,
wraz ze mną, o lepsze jutro miasta
z całą pewnością by „zawalczyli”.

Tutaj zakończę swoją opowieść,
w tym miejscu koniec mojej podróży,
myślę, że czas Wam szybko minął
i pewnie … wcale się nie dłużył.

Jeżeli przeczytałeś powyższy tekst i zechcesz uszczknąć odrobinę historii naszej „Małej Ojczyzny”, wybierz się na „odkrywczą” wyprawę – śladem POMNIKÓW WIELKICH ŁODZIAN. Zabierz, koniecznie, mój przewodnik, który z pewnością, ułatwi Tobie poszukiwania. W czasie spaceru możesz natknąć się jeszcze na inne pomniki:

Życzę szczęścia, powodzenia,
spotka Cię nie lada gratka,
gdyż na szlaku swej wędrówki
spotkasz też … misia Uszatka.

Janusz Andrzej Berner
Łódź: 16 lutego 2011 r. (1.13 p. m.)

Przez całe życie byłem emocjonalnie związany ze swoim rodzinnym miastem i tak jest do chwili obecnej.

CYGAŃSKIE ŻYCIE

CYGAŃSKIE ŻYCIE

Tak bardzo chciałbym w świat wyruszyć z taborami,
pod gołym niebem czerwone wino pić,
śpiewać i tańczyć przy ognisku z Cyganami,
pragnę jak oni wolnym być.

Cyganie tańczą to wiruje ziemia,
kiedy śpiewają to wraz z nimi nuci wiatr,
pieśń piękną niosą: echo oraz drzewa
– hen do księżyca i do gwiazd.

Nie zagra, nie zaśpiewa Cygan na Montmartrze,
bo wypędzono go gdzieś w Karpat cień,
pod więżą Eiffla nie usłyszą paryżanie
żałosnych słów ballady tej.

Ćhave nie zagra więcej już na skrzypkach,
wody Sekwany nie poniosą pieśni tu,
melodii tęsknej nie usłyszą już Francuzi
– nikt nie utuli ich do snu.

Tak bardzo chcę by śpiewać z Cyganami,
w leśnych ostępach źródlaną wodę pić,
wędrować z nimi, gdzieś na kraniec świata
– chcę tak jak oni wolnym być.

Janusz Andrzej Berner
Łódź: 28 października 2010 r. (11.26 a.m.)

RÓMSKY ŽIVOT

Ako rád by som sa s Rómami rozletel
a pod holým nebom červené víno pil,
spieval a tancoval pri ohni cigánskom,
slobodný ako oni žil.

Rómovia tancujú a zem sa točí,
rozvírený vietor vo vlasoch im hniezdi.
Nádhernu pieseň nesú ozeny a stromy,
zhasína deň, mesiac, hviezdy.

Nezahrá, nezaspieva Cigán na Montantre,
tu v Karpatoch svoje Husie naladil.
Pod Eiffelovkou márne stoja Parížania,
nezaspieva im balady.

Mládenec nezahrá na husliach, nezabrnká
je to dávno, co ho vody Seiny čuli.
Už Francúzom nezakvília tóny smutné,
nikto ich vo sne nepritúli.

S Rómami túžim tancovať a spievať
a z lesných Riedel pramenistú vodu piť.
Aj putovať s nimi, hoci na kraj sveta,
sloboný ako oni žiť.

Janusz Andrzej Berner

Z poľštiny prebásnila Bohuslava Vargová – Hábovčíková

WIKINGOWIE – PRAWDZIWA HISTORIA

wystawy-44PremieraKsiazki8_9XI2008

WIKINGOWIE – PRAWDZIWA HISTORIA

okladka viking internet

OD AUTORA:

Do napisania Prawdziwej – historii wikingów przyczyniła się moja wielka pasja i fascynacja okresem „wikińskim”(793 – 1066). Liczne wykłady, prelekcje i wystawy, które miałem w placówkach kulturalno – oświatowych, jak również wywiady telewizyjne, radiowe i prasowe (cieszące się dużym zainteresowaniem dzieci, młodzieży i dorosłych) skłoniły mnie do opisania wierszem całej prawdy o wikingach.

W powstałym opracowaniu dziadek Sven opowiada wnuczkowi Ragnarkowi dzieje Normanów (wikingów), tak jak to czyniono przed setkami lat.

Snując swoje opowieści,
które się sagami zwą,
sławi przodków – bohaterów,
którzy jego dumą są.

Drogi czytelniku, czytając „viking’s sagę” dowiesz się o wielu ciekawych faktach z historii Skandynawii, Anglii, Normandii, Rusi Kijowskiej i Polski:
– w 930 r. na Islandii obradował pierwszy parlament (Althing)
– wikingowie dotarli do Ameryki 500 lat przed Kolumbem

Zapamiętaj drogie dziecko:
rzecze Sven do swego wnuka,
wszak w historii o Kolumbie
całkiem błędna jest nauka.

Już pięć wieków przed Kolumbem
Norman Leif Szczęśliwym zwany
zszedł na ląd co Ameryką
do dziś dnia jest określany.

– córka Mieszka I, Świętosława była królową Szwecji, Danii, Norwegii oraz Wessexu
– jeden z wnuków Mieszka I, Olof III był królem Szwecji, zaś drugi o imieniu Kanut I władał Anglią, Danią, Norwegią i …
– Kanut I Wielki zjednoczył Wessex z Northumbrią i Mercją, tak powstała Anglia (w obecnych granicach), a jej stolicą został Londyn
-Wolin i Truso (okolice obecnego Elbląga) były jednymi z największych portów handłowych, nad Bałtykiem; znajdowały się tam również warownie wikingów
– dwie trzecie drużyny Mieszka I i Bolesława Chrobrego stanowili wikingowie, późniejsza szlachta polska
– Ruś Kijowska wzięła swą nazwę od skandynawskiego plemienia Rhus
– Normanowie, w każdym większym porcie ówczesnej Europy prowadzili faktorie handlowe
– Normanowie utworzyli Normandię, księstwo na terenie północnej Francji

Sądzę, że moja praca przybliży oraz zmieni obraz i ocenę wikingów – ludzi, którzy przed ponad tysiącem lat tworzyli zaczątki współczesnej zjednoczonej Europy.

Janusz Andrzej Berner

Książkę dedykowałem: rodzicom Irenie i Tadeuszowi, bratu Włodzimierzowi, synowi Piotrowi, Wiesławowi Zagdanowi oraz Marii Vilii i Ragnarowi Vernersenom.
Dziękuję moim przyjaciołom: Andrzejowi Messyaszowi, Ryszardowi Jakubczakowi, Edwardowi Bernerowi, Adamowi Korzeniewskiemu oraz Maciejowi Tomczakowi – dzięki którym mogłem rozwijać swoją pasję, a moja viking’s saga ujrzała światło dzienne.

WIKINGR postac intrnetokładka 2

W opracowaniu dziadek Sven opowiada wnukowi Ragnarkowi dzieje Normanów, tak jak to czyniono przed setkami lat.
Sądzę, że moja praca przybliży oraz zmieni obraz i ocenę wikingów, ludzi, którzy tworzyli przed ponad tysiącem lat zaczątki współczesnej, zjednoczonej Europy.

 

wystawy-43aPierwsze_egzemplarze