ANNA BANASIAK

Anna Banasiak jest niezwykle utalentowaną osobą. Spod jej pióra wychodzą wspaniałe utwory. Udostępniłem miejsce na swojej stronie internetowej, abyście Państwo mogli zapoznać się z twórczością tej uzdolnionej poetki.
Janusz Andrzej Berner

 

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERAANNA BANASIAK.

Absolwentka polonistyki i kulturoznawstwa w Kolegium Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych na UW. Uprawia poezję i krytykę literacką.
Publikowała m.in. w: „Przeglądzie Polskim”, „Migotaniach”, „Frazie, ”Portrecie”, „Fahrenheit”, „Idantutkimus”, ”Akancie”, „Ex libris 43bis”, „Kurierze Galicyjskim”, „Dzienniku Kijowskim”, „Przeglądzie Prawosławnym”. Debiut prasowy „Dziennik Łódzki” 1998. Prezentowała swoje wiersze w Radiu Łódź. Otrzymała zaproszenie do programu TV RedSat. Jej teksty krytyczne ukazały się po angielsku, ukraińsku i fińsku. W przygotowaniu tłumaczenie na hebrajski. Jej wiersze publikowano w kilku czasopismach literackich m.in.: „Kurierze Galicyjskim”, „Na Stronie”, „Akancie” i „Exlibris43bis”.
Laureatka kilku konkursów poetyckich: „ OKP im. Janusza Korczaka” Płock 1997, II nagroda w konkursie ”Śmierć Pegaza” Łódź 2012, II nagroda w konkursie „Mój Belfer” Opole 2012, I nagroda w konkursie „Poetyckie Walentynki” Berlin 2014, medal w Mistrzostwach Świata w Poezji Londyn „W drodze do domu” Londyn 2014, I nagroda w konkursie „Koniec Poezji” Łódź 2014, I Nagroda w II Biesiadzie Poetyckiej Łódź 2014, Nagroda Główna w Międzynarodowym Konkursie Literackim Rozłogi / Rozhlady 2014.
Nagradzana i wyróżniana w konkursach literackich: „Pan Cogito odłożył pióro” 1997, OKP Norwida 2008, „Podróż poetycka” 2008, „O wieniec Akantu” 2008, „O wieniec Akantu” 2009, „Bydgoski marzec” 2008, „O Trzos Króla Eryka” Darłowo 2012, „Kalisko-sieradzki wieczór literacki” Sieradz 2014, Podróż Poetycka 2014
Jej wiersze ukazały się w antologii: „Dżemowa Trybuna Poetów” i „Róże dla Różewicza”. W przygotowaniu antologie: „Wiersze o Łodzi”, „Dialogi poetyckie” i antologia Klubu Literackiego Nauczyciela. Przetłumaczyła na angielski tomik Agnieszki Battelli „Bez tytułu” i wiersze J. A. Bernera: Byłaś, Byłeś oraz Powrót
Prezentowała swoją twórczość w Łodzi, Poznaniu, Opocznie, Krakowie i Domu Opieki Społecznej w Łodzi. Należy do grup poetyckich: Centauro, Stolik poetycki i Spróbujmy razem poezji.
Publikuje swoje teksty na portalach: www.poetika.pl oraz www.lodzkiwiking.pl.

Jej wiersze i tłumaczenia wierszy Grażyny Cebo-Więcek były prezentowane na kongresie ekofilozoficznym w Indiach, Pantnagar 2014r.

Janusz Andrzej Berner

WIERSZE ANNY

 

The Harp (Harfa)

Jerusalem

I hear the yearning in your voice

Rashi’s commentaries are hidden in the rustle of trees

The stones are full of mystical light

Music seeps in the garden of sounds

The Psalms of David echo eternity

In the shadows of the past

I find the promise

Of peace

The harp drowns out

The cry of war

Anna Banasiak

 

אנה בנאסיאק

הנבל

ירושלים

אני שומע את הכמיהה בקולך

הערות רש”י מוסתרים ברשרוש של עצים

האבנים מלאות באור מיסטי

מוסיקה מחלחלת בגן הצלילים

תהילים של דוד הם הד לנצח.

בצללים של העבר

אני מוצא את ההבטחה

של שלום

הנבל מטביע

זעקת המלחמה.

Z angielskiego na hebrajski tłumaczyła Ada Aharoni

 

The Sea (Morze)

Our love is infinite

Your voice

echoes eternity

The sounds of the sea

absorbs moments

Ships sail lazily

Fluttering waves

fill me with desire

I see You,

as in my dream

Stay with me

forever

Anna Banasiak

 

El Mar

Nuestro amor es infinito.

Tu voz,

se hace eco de la eternidad.

Los sonidos del mar

absorbe momentos.

Los barcos navegan con pereza,

las olas agitándose

me llenan de deseo.

Te veo,

como en mi sueño.

Quédate conmigo por siempre.

Tłumaczenie z angielskiego na hiszpański

 

Birds (Ptaki)

You’re a breath of eternity

in a timeless space

the sense of my existence

I’m wandering without You

in the desert of nothingness

I remember Your kiss

light as the sky

love me

with Your eternal touch

and set me free

from the cage

of loneliness

Anna Banasiak

 

Pájaros

Eres un soplo de eternidad

En un espacio intemporal

El sentido de mi existencia

Estoy vagando sin ti

En el desierto de la nada

Recuerdo tu beso

Luz como el cielo

Quiéreme

Con tu toque eterno

Y liberarme

De la jaula

De soledad

Z angielskiego na hiszpański tłumaczyła Joan

 

Uccelli (Ptaki)

Tu sei un soffio d’eternità

in uno spazio senza tempo;

Tu dai senso alla mia esistenza:

senza di Te, io vago

nel deserto del nulla.

Ricordo il Tuo bacio,

lieve come il cielo;

amami

con il Tuo tocco eterno,

e liberami

dalla gabbia

della solitudine.

Z angielskiego na włoski tłumaczył Fabrizio Frosini

 

Masquerade (Maskarada)

I’m leaving my body

the costumes are borrowed

from the changing room of life

my face belongs to a foreign person

for the moment

someone’s invisible hand

removes my life

as a used prop

I’m leaving

to start playing

in the new mask

Anna Banasiak

 

Finzione

Lascio il mio corpo

e i costumi presi in prestito

dal vestiario della vita.

La mia faccia appartiene ad una persona aliena

ora:

la mano invisibile di qualcuno

rimuove la mia vita

come un arredo usato.

Lascio

per iniziare la rappresentazione

con una nuova maschera.

Z angielskiego na włoski tłumaczył Fabrizio Frosini

 

Meditation (Medytacja)

The heart beats faster and faster louder

sounds words and thoughts quiet down

I drift off to the islands of childhood

body and soul are still muted

they float on the other side

thoughts merge with water

I swim deep into myself

wandering without tips

for transformation

I drift off

getting ahead further

deeper and deeper

heart beats more slowly

becoming quieter

Anna Banasiak

 

Meditation

Das Herz schlägt schneller und pocht lauter

und lotet Worte und Gedanken ganz ruhig aus

Ich lasse mich treiben zu den Inseln der Kindheit

Körper und Seele sind bis jetzt stumm

Sie treiben auf die andere Seite

Gedanken gehen im Wasser auf

Ich schwimme tief in meinem Inneren

und gleite ohne Schwierigkeiten

in eine Verwandelung

Ich lasse mich treiben und treiben

und mache weitere Fortschritte

tiefer und tiefer

Das Herz schlägt immer langsamer

und wird immer ruhiger

Z angielskiego na niemiecki tłumaczył Peter Tweer

 

Depresja

w nieposprzątanym niepokoju

ktoś potknął się o rzeczy

pozostawione niedorzecznie

 

nie mogłam ich poskładać

w posprzątanym spokoju

niezałatwionych spraw

Anna Banasiak

 

Депрессия (Depresja)

беспорядочом беспокойствии

кто-то споткнулся о вещи

оставленные бессмысленно

 

не могла их сложить

в упрядоченном спокойствии

неулаженных дел

Z polskiego na rosyjski tłumaczyła Hanna Prosnak

 

Poezja

w zamyśleniu

powoli dorastam

do siebie

słowami

zakrzywiam czas

odwracam świat

do góry nogami

zatrzymana

w krainie mojego dzieciństwa

Anna Banasiak

 

Poézia

zamyslená

pomaly vrastám do seba

slovami

ohýbam čas

obraciam svet

hore nohami

zastavená

v krajine môjho detstva

Z polskiego na słowacki tłumaczył Miroslav Búran

 

Poézia

zamyslene

pomaly vyrastám

pre seba

slovami

ohýbam čas

obrátim svet

hore nohami

zastavený

v krajine môjho detstva

Z polskiego na słowacki tłumaczyła Alena Jurečková

 

Mother’s Hands

You baked for me the world

smelling of bread

of childhood

still warm

from words and emotions

Your hands full of memories

stopped time for me

run out from my poems

I will hide you in dreams.

Anna Banasiak

wiersz znalazł się na frontowej stronie londyńskiego czasopisma Hello Poetry

Ostatnia salsa
zatańcz ze mną ostatnią salsę
w sypialni drżącej
pożądaniem
przy tobie mogę oddychać
jestem wolna
gdy oddajesz mi
swoją nagość
szukam ciepła twoich ust
wróć do mnie
dziś tańczę solo

Wolna miłość
uwolnij mnie
ugaś żar moich ust
rozkołysz dotykiem
stepuję po rozgrzanym stepie
szukam twoich ramion
zdmuchnij mnie
z powierzchni świata

Kobra
zatańcz przede mną
zasyp ciało pocałunkami
będę cię pieścił
aż nasycisz się moim smakiem
aż piersi opadną na poduszki
chcę być twoim źródłem
pij ze mnie
będę wschodził w tobie jak słońce Stambułu
aż zaczniesz płonąć w moich ustach
w tańcu który nigdy się nie kończy

Przebudzenie
usta szukają ust
między wierszami
wyzwalają się
z zakazanych metafor
stwarzają świat
bez ozdób

Koncert
kochamy się w burzy
muzyka jak morze pochłania chwile
falowanie mew
statki płyną leniwie
plaża omdlewa od pieszczot
dotykaj mnie
w twoim oddechu
szalony rytm Bacha
trzepot fal
wejdź
w moją niezmienność

I Nagroda w konkursie Poetyckie Walentynki – Berlin 2014r. (nagroda za cykl powyższych wierszy)

Maskarada
Edwardowi Hirschowi
Wychodzę
z przebieralni ciał
kostiumy są pożyczone
włożone na próbę
ręce
ubranie
twarz
należą do obcej osoby
za chwilę
ktoś niewidzialną ręką
zdejmie ze mnie życie
jak zużyty rekwizyt
a ja przestanę być
i zacznę grać
w nowej masce

Pobyt
W.S.Merwinowi
Tam skąd przybywam
słychać tylko ciszę
chodzi się na palcach
w obcym ciele
by nie zbudzić
Echa Chaosu

tam skąd przybywam
wędruje się wiecznie
i nigdy nie powraca

życie wiruje na karuzeli wydarzeń
w pustych spojrzeniach przechodniów
zmienia się jak Sziwa
za szybą
bawię się pobytem
w niebyciu
wychodzę
z bytu
staję się kimś
choć nie ma mnie

 

Powyższe wiersze były prezentowane  podczas XIV Światowego Dnia Poezji – Londyn 2014r. Za wiersz Pobyt autorka otrzymała medal UNESCO w Mistrzostwach Świata w Poezji – Londyn.

 Po drugiej stronie
Tomasowi Tranströmerowi
zakratowane ptaki
duszą się na wolności
krążą w zamkniętych kręgach
powoli wyplątują się z sieci

wchodzę do łodzi odpływającej
w ciemną wieczność
wykrzywione twarze
wyrastają z korony drzew
dźwięczą w snach
wołają mnie do powrotu
w martwy las

szukam wyjścia
z kamiennego świata
w niekończący się karnawał

walczę o oddech

Pierwsze miejsce na Biesiadzie Poetyckiej – Łódź 2014r.

 Bezsenność
Twoje ciało zapachem
nirwany
przenika wszechświat
światłem
odsłaniasz wszystko
co ważne
oddychasz we mnie
rytmem niepokoju
nie pozwalasz mi zasnąć

byłeś miłością moją

Nagroda Główna KAMENA – jeden z wierszy prezentowanych w międzynarodowym konkursie literackim Rozłogi / Rozhlady 2014 r.

 

Śniło mi się, że jestem górą
mamie
przerasta mnie
ten świat
to boli
nie dorastam
do życia

tańczę jak Herodiada
zakleszczona w kolczastych klatkach
migocą oczy w kominach
wyostrzone barwy i obrazy
brzęczą jak szerszenie
zaciemniają niebo nade mną
w  czarno-żółtych kokonach
schody wspomnień unoszą mnie
poza istnienie
rzeczywistość uwiera
jak wykoślawione buty
skrzypienie drzwi zagłusza ciszę

zatrzaskuje przeszłość

 

wyróżnienie podczas Kalisko-sieradzkiego wieczoru poezji, Sieradz 2014r.

 Bagaż
zaplątałam się
w czasie
pogubiłam w chaosie spraw
odłożonych na później
myśli zamilkły
w lukach pamięci

znów gdzieś odjadę
kogoś zostawię
ucieknę
od siebie
bez bagażu
pośród ludzi i rzeczy
rozpędzonych donikąd

ta podróż nigdy się nie kończy

w przedziałach
mylę koleje rzeczy
śmierć kasuje bilet

szukam sensu
w poczekalni życia

Wyróżnienie w konkursie Podróż Poetycka 2014r.

 

News for Readers

Writing.ie | Readers Articles | Book Reviews | Anthology | Flying Between Words by Danuta Błaszak

Flying Between Words by Danuta Błaszak

Article by Anna Banasiak ©.

Posted in Anthology.

THE ART OF FLYING: anthology of poems, short stories and memoirs dedicated to the art of flying

“Flying Between Words” is a poetic transformation of time and soul, searching for rooting in the history, language and the source of existence. The aviation-themed book published in the series of “Contemporary Writers of Poland” in the American publishing house Dreammee Little City (Florida: 2015) under the guidance of Anna Maria Mickiewicz and Danuta Błaszak, cultural ambassadors engaged in promotion of Polish literature abroad, is a unique international position.

The publication has a historical and metaphysical background. It’s a tribute to the families of the authors of the anthology, pre-war group devotees of aviation, builders and pilots, the forgotten ordinary people creating history. It contains stories, poems and memoirs of Polish writers from Britain, the United States, and the representatives of the Polish community. In their works they express the emotions associated with the stay in exile, which represents the work of the spirit. A variety of subjects, objectivity and visionarism are actually the value of the book.

For the authors, the word is a Heideggerian occurence, a path to identity, which is never prepared and constituted, crossing the boundaries between the real world and the metaphysical, the uniqueness of experience and versatility of time. The importance of the flight shall be expressed in terms of a musical score. Poetry is intertwined with the history: “on earth You are so dull/but in heaven the worlds are dancing and vibrating in You”. Historicity has existential meaning and tends to a limit situation.

Flying between words has an ontological dimension. Poets pose questions about the sense of humanity as in the lines of Agnieszka Herman: “insane guide of the handicapped herd […] I say it sounds gloomy-Hitler, Stalin, Mao, […] religions dipped in blood, […] the scream of fright as knife marks the future “, rise above the randomness of existence and its finity in the works of Alicja Kuberska” and insignificant human being, in a desert banner, traverse thousands of miles, at a bewildering speed “, show mystical let go of ego and ecstatic immersion in the border of forms and incarnations “she is a cloud/a quill of a lost poem”, “my arm that is not a wing/leaving the parachute handle with the right to choose. I am a stone “. Creative poetic imagination provides full freedom of existence, exploring the essence of things, sensual and revealing view of the world as living present. The art of flying, detachment from the ground is a part of Bachelard’s poetics of dreams, in which the word is the house of being. That’s why anthology is so important for the émigré poets expressing longing for country and language.

The act of seeing is the philosophy of action in terms of ethics, where life is good and meaningful. Contemplative visions presented in the anthology show the authentic sense of art as a form of transcendence thanks to the memory and fascination with beauty. Poets concentrate on the experience of desolation and loneliness expressing humility before the multiplicity and absoluteness of the cosmos. “The greatness of ocean and sky is marked by the lack of boundaries/I feel the solitude of a lost wanderer”.

Endless flight to eternity, exploring the metaphysical worlds, dissolution in time and space leads to the understanding of individual being in the eschatological dimension, sublimation of fears and looking at things from a distance: „sharp cross plane/I cut the sky from the ground and anything small and all that trivial leave without regret”, „ I am jumping/leaving my fear on the doorstep of the aircraft”. A journey to the core of imagination and cognition forms repetition, starting eternal return, passing the limits and grasping the essence of existence.

The authors of the anthology Flying Between Words touch intangible, reveal universal meaning through paradox, go far beyond the subject of airline or historical and poetic themes. The value of the book lies in its hermeneutics of postmodern culture full of discontinuity of time and history, the breakdown of subjectivity and traditional values. In conclusion, FBW contributes to self-understanding. This is why the book is worth recommendation.

Recenzja, Irlandia

ANTOLOGIE

Wiersz „The art of flying” umieszczony w międzynarodowej antologii „Flying Between Words”, Nowy Jork 2015

contemporary

 Anna Banasiak

The art of flying

Sunrise

stops the essence of existence

ducks immersed in silence

fly free like flames

they dive

stagger sacred circles

my soul

spreads its wings

flying between two worlds

happy upon a moment

brightened by a light

approaches infinity

 

Wiersz „The richness of the soul” opublikowany w międzynarodowej antologii „Poets against inequality”, Fabrizio Frosini 2016

poets against

Published by Fabrizio Frosini at Smashwords
Copyright 2016 Fabrizio Frosini
Editorial project by Fabrizio Frosini
Anthology of Poetry
73 Poems by
Poets Unite Worldwide: Fabrizio Frosini, Pamela Sinicrope, Galina Italyanskaya, Kelly Kurt, Souren Mondal, Srijana KC Neupane, Udaya Tennakoon, Negar Gorji, Tapera Makadho, Ellias Aghili, Sayeed Abubakar, Alexandro Acevedo Johns, Kareem Akadri, Saadat Tahir Ali, Denis Andrei, Tia Attwood, Kasiviswanathan Balakrishnan, Anna Banasiak, Khaoula Basty, Lawrence Beck, Abhilasha Bhatt,
Mayjorey Buendia, Sophy Chen, Sahra Hussein Dahir, Anish Debnath, Luka Dezmalj, Asavri Dhillon, Alem Hailu G/Kristos, Majid Gaggi, Dimitrios Galanis, Birgitta Abimbola Heikka, Afrooz Jafarinoor, Farzad Jahanbani, Sergio Jaime, Seema Jayaraman, Phumla Xuza Khanyile, Sofia Kioroglou, Varghese Kuncheria, Agatha-Eliza Laposi, Natchai Leenders, Edward Kofi Louis, Kenneth Maswabi, Wilfred Mellers, Aphrodite-Anastasia Menegaki, Mallika Menon, Leloudia Migdali, Asoke Kumar Mitra, Istvan Dan Uriel Molnar, Anitah Muwanguzi, Bharati Nayak, Mohammed Asim Nehal, Stephen Pennell, Sarah Louise Persson, Dominic Prempeh, Marianne Larsen Reninger, Govinda Rimal, Jan Ross, Sarah Russell, Leila Samarrai, Kirti Sharma, Anzelyne Shideshe, Osiel Silverino da Silva, Petra Soliman, James Freel Stevenson, Douglas R. Stewart, Savita Tyagi, Jorge Valles Anguiano, Hans Van Rostenberghe, Mai Venn, Michael Walker, Aaron
Njoroge Wambu, Niken Kusuma Wardani, Mithilesh Kumar Yadav
All rights reserved
ISBN 9781310392160

 Anna Banasiak, Poland

The richness of the soul

I’m poor.

Trapped in the cage of society,

we were born humans

but we are not equal.

I walk through the path

full of hidden light.

My home is the beauty of being.

Rich people are locked

in the bars of prejudice.

They live in the sea of unconsciousness,

blind to the sounds of existence.

I have no money,

but my soul blossoms

with spiritual richness.

I’m the gardener

planting flowers

in the garden of life.

 

Wiersz „The Harp” opublikowany w międzynarodowej antologii „Anti-Terror and Peace: IFLAC anthology”, Izrael 2016

IFLAC anthology

[…]
POEMS
ADA AHARONI, Israel
Year of Hope
Reconciliation: The Sulha Pomegranate
To A Suicide Bomber
AKACHI ADIMORA EZEIGBO, Nigeria
Flight of the Songbird (For Kofi Awoonor)
ALEX NDERITU, Kenya
What I Know About the Space Programme
Life as a Flower
How to Bomb a Country into Oblivion
ANA NEDELCU, Romania
Why?
ANNA BANASIAK, Poland
The Harp
ASHRAF BOOLEY, South Africa
For Syria

[…] 

Anna Banasiak, Poland

The Harp

(In memory of A. J. Heschel)

Jerusalem

I hear the yearning in your voice

Rashi’s commentaries are hidden in the rustle of trees

The stones are full of mystical light

Music seeps in the garden of sounds

The Psalms of David echo eternity

In the shadows of the past

I find the promise

Of peace

The harp drowns out

The cry of war

 

Wiersz „Baggage” opublikowany w międzynarodowej antologii „By Land and by Seas: Poetry for Refugees”, Fabrizo Frosini 2016

By land
~*~

Billan Abdirhman Adam, ‚Refugees’
Sayeed Abubakar, ‚My Kids Ask Me’
Alexandro Acevedo Johns, ‚Refugees
in the heart of human being’
Elias Aghili, ‚I’m a Refugee’
Saadat Tahir Ali, ‚Home And Hearth’
Tia Attwood, ‚The Fight Of A Refugee’
Kasiviswanathan Balakrishnan, ‚From
the tattered notebook of an unknown
refugee’
ANNA BANASIAK, ‚Baggage’
Khaoula Basty, ‚A human without a
Land’
Lawrence Beck, ‚The young man’s on
the platform’
Abhilasha Bhatt, ‚And they call us
Refugee’
Sahra Hussein Dahir, ‚Hopeless’
Asavri Dhillon, ‚Two Worlds’
Fabrizio Frosini, ‚Waiting for Easter’
Alem Hailu G/Kristos, ‚The better evil’
Dimitrios Galanis, ‚She hates her
laughter’
Negar Gorji, ‚Sea’s Lullaby for Alyn
Kurdi’
Dilantha Gunawardana, ‚Anecdotes’
Simone Inez Harriman, ‚Displaced’
Birgitta Abimbola Heikka, ‚Persona
Non Grata’
Mai Venn, ‚Walking’
Mithilesh Kumar Yadav, ‚Between the
two lines..’
~*~

 Anna Banasiak

Baggage

My life is baggage

I’m leaving my home

In suitcases of memories

 

I’m a stranger in the world

Wandering in the chaos of hate

 

I’ll go again somewhere

Trying to forget the past

On the road to freedom

I’m finding my identity

Among people and things

Rushing nowhere

 

This journey never ends

 

I’m looking for the meaning

In a new life

Carrying the baggage

 

AFRYKA

The Faces by Anna Banasiak

in the never-ending dance

the masks spin to nowhere

they runaway from freedom

imprisoned in life

the words kill like the broken past

millions of lives are passing

at the speed of light

in the darkness of indifference

people are born

like frightened birds

conquering the world

we are only a dust

melting in the music of cosmos

in the expanding universe

the Shakespeare’s mask and the beggar’s mask

are dancing

in the heart of the suffering

whilst the bodies will disappear

like the faces in the midst

 ISSN: 2224-137X | Copyright © 2007-2015 – poetrypotion.com | Powered by Black Letter Media

 

INDIE

Anna Banasiak

Varanasi

 water like a mirror reflects faces of the dead

in the play of light and shade I melt

 

time has stopped in the flight to eternity

bodies sail in the cycle of birth and death

 

river accepts everything

it takes the memory of things

 

in tranquil breath of reality

I float on the other side

 

I can fly higher and higher

passing the limits

 

born from a drop of creation

in the last gasp of life I pass

 

RECENZJE

Biblijne rymy przemijania

Twórczość Jolanty Wołosińskiej nie poddaje się klasyfikacjom. Można by pokusić się o nazwanie jej „poezją przemijania”, gdyż biją w niej źródła afirmacji istnienia i potrzeba wyrażenia swojego „ja” na zewnątrz. Rozważania nad nieuchronnością czasu służą uchwyceniu celowości egzystencji i miejsca człowieka w kosmosie.
Codzienne czynności, takie jak: sprzątanie, czytanie, pisanie pozwalają na „zakorzenienie się” w teraźniejszości, choć nie wyzwolą od „bytowania ku śmierci”:
„Czytam… kłopot-czas ucieka…
Piszę… wcale nie zwleka…
Sprzątam… też ubywa go…”
Pisarstwo posiada wymiar ewangeliczny i ekumeniczny. Wiersze „mnożą się jak talenty z biblijnej przypowieści”, zanurzone w platońskich kategoriach : „dobra, piękna i prawdy” są drogą prowadzącą do drugiego człowieka. I to właśnie „ten inny” , słowo, „drobiny istnienia” są kluczem do zrozumienia alfabetu tej poezji.
Nie jest to sztuka łatwych pytań i odpowiedzi, lecz filozoficznej zadumy nad stworzeniem. Oszczędny język oddaje „rytmy i rymy rzeczywistości”. Czytelnik, niezależnie od wieku i wykształcenia, znajdzie w niej coś dla siebie.

Anna Banasiak

J.Wołosińska, Jak piszę wiersze? Wybór wierszy od 2009-2013r., Łódź 2014

 

ARTYKUŁY

 

POEZJA EGZYSTENCJALNYCH NAWROTÓW

 nadbuty

             z listu do kolosan

mam buty nieprzymierzalne

widzialne i niewidzialne

stopy stworzone do drogi

która w nich idzie nadchodzi

fryz

 Twórczość zmarłego tragicznie Artura Fryza, poety, krytyka, autora piosenek, animatora kultury jest doświadczeniem granicznym, miejscem katharsis, w którym czytelnik doznaje uchwycenia metafizycznej prawdy zakorzenionej w życiu. Każdy wers może być olśnieniem, gdyż posiada znaczenie uniwersalne. Interpretacja tej poezji wymaga hermeneutycznego rozumienia i egzystencjalnej postawy.

Inspiracje filozoficzne, literackie, religijne i plastyczne tworzą kunsztowną całość układającą się w wieloznaczeniowy słowoobraz.

Wiersze Fryza są dialogiem i spotkaniem z Innym i rzeczywistością. Poetycką mowę charakteryzuje kontemplacja tego, co niewidoczne i horyzont otwartości. W każdym zdarzeniu dostrzega blask tajemnicy: „na […] piętrze jest okno/zza niego dochodzi muzyka światła/przenika nawet trzaski zamykanych śmietników”. Słowo jest nieustanną pracą wyobraźni, drogą do zmiany: „słowa jak brzegi coraz szerszej rzeki”, „prawdziwy poeta łapie słowa i wyrzuca w górę/nie pozwala im uwić gniazd na kartce”. Powaga splata się z humorem, który czyni egzystencję możliwą: „szczerba w milczeniu”. Metafora miesza się z ascetycznym językiem, ukazując kruchość istnienia.

Język nie jest celem i grą, lecz służy głębszemu poznaniu. Fryz eksperymentował w słowie i obrazie, dochodząc do granic sztuki i życia.

Szkic świata autora klatki schodowej kieszeni minotaura jest pełen niedoskonałości i jednocześnie surrealistycznego piękna. Wiersz Okowieść stanowi mitologizację języka i bycia: „najlepiej widzi się ostrym kątem oka/trzeba tylko uważać na nadgarstki/najlepiej słychać w muszli to czego nie ma, najlepiej widzę powieką, tyłem głowy”. Parafrazując J.Błońskiego, można powiedzieć, że poezja dla Fryza była darem i „widzeniem jasno w zachwyceniu”.

Kutnowski artysta stał się osobowością wielowymiarową. Budził kontrowersje. W życiu i sztuce cenił niezależność: „właśnie wyszedłem na wolność tego wiersza, nikt nas nie znajdzie a my pokażemy sobie języki”. Poetą, który zakładał buty Ikara, i wznosił się ponad świat. Pamiętam nasze rozmowy o religii, sztuce i filozofii, erudycja Artura budziła zachwyt, jego interpretacje na warsztatach i festiwalach tworzyły nową konstelację, były nowatorskie. Ostatni Festiwal Złoty Środek Poezji zorganizował z mistrzostwem. Zawsze nosił przy sobie albumy i biografie o malarzach, patrzył w niebo i wspominał Gaugaina. Jego słowa były taką malarską partyturą. Wiersz o butach przypomina Van Gogha, jego tragiczne życie, niezrozumienie inności i śmierć. Kiedyś wzruszyłam się jedną z jego piosenek, wywarło to na nim wielkie wrażenie.

Ostatnią dedykację zatytułował „chodzącemu płomieniowi-wędrowniczkowi”.

Twórczość autora Wspólnych miejsc była drogą poznania i zrozumienia innego człowieka, Boga, istnienia. Są to wiersze „z tamtej strony” wypełnione oczekiwaniem na liryczne dopełnienie  :  „chodzę jak wahadło obok wyjścia”, „cisza umarłych/ na dole otworzę drzwi”.

Poezja Fryza zanurzona w eschatologii i filozofii, bywa intymna, szczególny rytm posiadają utwory o bliskich.

 Artur Fryz, podobnie jak Edward Stachura i Rafał Wojaczek, nie pogodził się ze światem, a przecież w jednym z wierszy napisał: ”być poetą to znaczy kształcić się w sztuce  upadku/końcówki bezużytecznych skrzydeł upchać w tylnych kieszeniach marynarskich spodni”. Odszedł „poeta istotny”, który zapisał się trwale na mapie poezji polskiej.

REPUBLIKA MARZEŃ SZINA SZALOMA

tn_Shalom_Shin-web(1)Szin Szalom (Szalom Josef Szapira), wnuk wielce szanowanego rabina drohobyckiego Chaima Meira Jehiela Szapiry, jest uznawany za jednego z najwybitniejszych poetów izraelskich dwudziestego wieku. Historycy literatury hebrajskiej zaliczają Szaloma do przedstawicieli modernizmu. Potomek słynnej drohobyckiej dynastii stał się mistrzem paradoksów i niepokoju religijnego w duchu starożytnych proroków Izraela. Twórczość Szina Szaloma, podobnie jak Nachmana Bialika i Saula Czernihowskiego, obejmuje nurt społeczno- narodowy i osobisty.
W wierszach Ukryte światło, Małe okno i Czyste Piękno jest symbolistą szukającym w człowieku iskier boskości.
Dziadek Szina Szaloma, nawet w czasach największego prześladowania Żydów, głosił miłość do Jerozolimy, miasta sprawiedliwości. Chaim Szapira został uhonorowany tytułem admora (Pana, nauczyciela) w Drohobyczu. Był to zaszczyt godny jedynie zasłużonych chasydzkich przywódców. Drohobycki rabin wierzył, że w przyszłości świątynia jerozolimska będzie miejscem spotkania i modlitwy przedstawicieli różnych kultur.
Szapira był orędownikiem jedności ponad podziałami religijnymi. Admor oczekiwał pojednania Żydów i katolików w Ziemi Świętej.
Szalom urodził się w 1904 roku w Parczewie, niedaleko Lublina, miasta cadyków i wizjonerów. Otrzymał tradycyjne wykształcenie chasydzkie. Poezje pisał początkowo w języku niemieckim, potem hebrajskim w Wiedniu, do którego przeprowadził się wraz z rodziną przed wybuchem pierwszej wojny światowej. W 1922 roku wyjechał do Palestyny. Kilka lat później dołączył do rabinów, którzy założyli osadę Kfar Hasidim, gdzie młody pisarz uczył języka hebrajskiego. Od 1930 do 1931 roku studiował filozofię na Uniwersytecie w Erlangen. Wykładał literaturę w Jerozolimie, Kfar Hasidim, Haderze i Rosz Pina.
Szalom przyjaźnił się z Maksem Brodem. Owocem literackiej korespondencji pisarzy pogranicza była sztuka historyczna Saul, Król Izraela. Brod napisał libretto do pierwszej hebrajskiej opery opartej na sztuce Szaloma Dan ha- Szomer opowiadającej historię założenia kibucu Hanita i skomponował wiele utworów muzycznych do jego wierszy. Najważniejszą adaptacją twórczości Szaloma w wykonaniu Broda jest Hebrajskie Requiem na solo i orkiestrę.
Szin Szalom był przewodniczącym Izraelskiego Stowarzyszenia Pisarzy, laureatem wielu międzynarodowych konkursów poetyckich. Spośród najbardziej prestiżowych osiągnięć pisarza na uwagę zasługuje nagroda Bialika za Panim el Panim i nagroda Saula Czernihowskiego za tłumaczenie sonetów Szekspira na język hebrajski. Szalom zmarł w 1990 roku w Hajfie, której był honorowym obywatelem.
Szin Szalom stał się poetą dialogu międzyreligijnego i pojednania. Nachman Bialik i Nelly Sachs nazywali drohobyckiego artystę królem pokoju – melech ha-szalom.
Wielkość poezji Szaloma polega na przekazaniu uniwersalnego doświadczenia historii, jakim były totalitaryzmy dwudziestego wieku oraz wyjątkowości żydowskiego losu. W swoich pismach nie dokonuje absolutyzacji Zagłady.
W wierszu Gdziekolwiek pójdę poeta identyfikuje się w bólu i cierpieniu z narodem wygnanym, rozproszonymi braćmi Hioba ocalonymi z płomieni i wojen. W snach słyszy echo niekończącego się krzyku pokoleń „w obozach tortur, w grobach duchów”, świat widziany oczami ocalonego jest cmentarzem, w którym maszerują więźniowie jak bydło prowadzone na rzeź. W judaizmie cmentarz jest domem świata (bajt ha-olam), przejściem z fizyki do metafizyki. Dzieło potomka drohobyckich cadyków stanowi poetycką i filozoficzną próbę opisania katastrofy, możliwości wiary po Holokauście oraz odrodzenia Izraela. Walka nowoczesnego państwa żydowskiego o przetrwanie została ukazana w wierszach: Wolność Izraela, Twój syn nie umarł czy Operacja Jonathan.
Ada Aharoni, izraelska poetka i tłumaczka poezji Szaloma na język angielski, jest inicjatorką Międzynarodowego Konkursu Poezji Pokojowej imienia Szina Szaloma przyciągającego pisarzy i filozofów dialogu z całego świata.
W 1992 roku Profesor Aharoni, kandydatka do Pokojowej Nagrody Nobla, zorganizowała w Hajfie Trzynasty Światowy Kongres Poetów poświęcony pamięci Szina Szaloma. Po zakończeniu kongresu Natan Aluf, autor książki Izaak i Izmael, wyraził swoją wdzięczność dla drohobyckiego demiurga, który posiadał zdolność budowania mostów i głoszenia chesed, miłującej dobroci. „Izmaelu, mój bracie, jak długo będziemy walczyć przeciwko sobie?” – pyta poeta w jednym z najbardziej apokaliptycznych utworów. Szalom głosi wizję nadejścia króla mesjańskiego, który poszerzy granice przymierza między narodami. Marokańska pisarka Laila Lalami uznała za proroczy wiersz hebrajskiego poety o Izmaelu.
Szin Szalom twierdził, że poezja jako dynamiczna forma kultury może przyczynić się do łagodzenia konfliktów narodowościowych. Początkiem wojen są różnice kulturowe. W wierszu Ukryte światło poeta pisze o potopie nienawiści zalewającym ziemię. W ukrytym świetle jest obecna arka, Bóg, Tora i Izrael, które pomagają cadykowi dotrzeć na górę Ararat.
Szalom napisał wstęp do Księgi Pamięci Drohobycza, Borysławia i okolic. Pisarz nie urodził się w Drohobyczu, ale królewsko-cesarskie miasto pozostało duchową kolebką jego dzieciństwa. Tysiące wspomnień przyciąga poetę do Drohobycza i jego mieszkańców. Misją Szaloma jest zakończenie podziałów religijnych i społecznych istniejących w Drohobyczu i Izraelu. Pisarz cieszy się z faktu powstania księgi pamięci Drohobycza, który jest tak ważnym miastem w historii narodu wybranego i wyraża nadzieję, że Księga przyczyni się do budowania jedności Izraela.
We wspomnieniach autora Saula, Króla Izraela miasto Schulza jest centrum promieniowania ruchu chasydzkiego w Europie Środkowo- Wschodniej. Pisarz przedstawia mistyczną wyprawę w Karpaty z dziadkiem. Opowieść jest wzorowana na chasydzkich motywach wędrówki Baal- Szem Towa w góry. Warto przypomnieć, że inspiracją kongresu poetów w Hajfie stały się słowa proroka Izajsza: „O jak są pełne wdzięku na górach stopy zwiastuna radosnej nowiny, który ogłasza pokój, zwiastuje szczęście, obwieszcza zbawienie […] Zabrzmijcie radosnym śpiewaniem wszystkie ruiny Jeruzalem” (Iz 52,7).
Drohobyckie wspomnienia otwiera ceremonia wprowadzenia Tory (Simchat Tora). Mistrzowie chasydyzmu nauczali, że radość jest warunkiem wstępnym proroctwa i odczucia Bożej obecności. Chasydzi tańczą wokół ognia. Śnieg rozświetla ciemność. Głos Tory, która dotychczas była ukrytym skarbem, rozlega się w każdym punkcie stworzenia. Powstaje mistyczna jedność, o której marzyli galicyjscy rabini.
Drohobycka prowincja centrum stała się dla artysty przedmiotem tęsknoty i pierwowzorem Erec Izrael, Ziemi Obiecanej, do której wracał w wierszach pisanych w języku hebrajskim. Wielokulturowe miasteczko nad Tyśmienicą było dla Szaloma harfą Dawida, w której rozbrzmiewały arie zwaśnionych narodów. Wiersz Dawid i Orfeusz rejestruje echo duszy zagubionej w diasporze. Biblijny psalmista opuścił królestwo śmierci i opanował zło za pomocą muzyki. Izraelski poeta musi wstąpić do Szeolu i doświadczyć niewyobrażalnego cierpienia, aby wydobyć piękno świata z popiołów. W utworze Noc milczenia w Jom Kippur Szalom wsłuchuje się w ciszę pustych ulic Jerozolimy i wspomina swoich przodków z galicyjskiej ziemi. Płomienna myśl unosi się nad niebem jak miecz i świat znów wypełnia się głosem Boga płaczącego nad swoim ludem.
Drohobyckie kamienie są pieczęciami proroków i cudotwórców. Jednym z bardziej znanych galicyjskich rabinów był Izaak z Drohobycza (Drobinzer) potomek króla Dawida. Rabbi Izaak prowadził dyskusje halachiczne z Baal- Szem Towem, twórcą chasydyzmu. Legenda głosi, że drohobycki uczony potrafił anulować dekrety Wielkiego Cadyka i pozbawić jego amulety mocy uzdrowicielskiej. Drobinzer pragnął wzbogacić chasydyzm o pierwiastki rozumowe.
Twórczość Szina Szaloma jest hołdem złożonym społeczności Żydów Galicji Wschodniej unicestwionej w czasie Zagłady. W Pieśni życia poeta naśladuje proroka Ezechiela, który wstępuje do cienistej doliny i ożywia umarłych. Muzyka dobywająca się z popiołów oczyszcza dusze. Miasto jak zburzona świątynia jest królestwem światła. W zapiskach drohobyckich Szalom opowiada o męczennikach odmawiających modlitwy w synagodze. Rabin Zeew Nussbaum recytuje Szm’a, przygotowując swoich chasydów do aktu Kidusz Haszem, uświęcenia Boskiego Imienia. Mesjańskie posłannictwo poezji Szina Szaloma jest obecne w wierszu Serafin i Stworzenie świata. W kosmicznym akcie stworzenia świat rozpadł się i rozpłynął w chaosie. Mistyczny utwór utrzymany w platońskiej poetyce wyraża tragedię narodu wybranego dokonującą się od tysiącleci. Odwołanie do metafizyki Platona i infernalnych wizji Williama Blake’a podkreśla nieskończoność procesu Zagłady. Szin Szalom wielokrotnie nawiązywał w swoich esejach i poezji do etymologii słowa „holokaust”, które w biblijnej grece oznacza dobrowolną ofiarę całopalną. Pisarz zwracał uwagę na niestosowność tego określenia w odniesieniu do martyrologii Żydów. Ogień pochłonął galicyjską ziemię. Rozbiły się święte naczynia i fundamenty duchowości chasydzkiej. Szechina, Obecność Boża poszła na wygnanie. Serafin został wybrany, aby ocalić świat z płomieni i rozpowszechniać miłość. Powieść Ha- ner Lo Kaba jest świadectwem poety czuwającego przy szabatowych świecach i walki narodu wybranego o wolność i niepodległość.
Dramat Szabat ha- Olam odzwierciedla tragiczną antynomię między Eliszą ben Abuja, heretykiem i gnostykiem, który porzucił religijną praktykę oraz jego uczniem rabinem Meirem pozostającym wiernym żydowskiej ortodoksji. W dramatach Szina Szaloma można dostrzec to samo napięcie między duchem i materią, świętością i grzesznością obecne w prozie Brunona Schulza. Rabin Meir, święty mędrzec, kodyfikator Miszny, uczy się teologii od gnostyckiego apostaty, który wprowadza go w regiony dualistycznej herezji.
Pokojową wizję przyszłości przynosi wiersz Mesjasz nadchodzi napisany z okazji Tu Bi Szwat. Hebrajski poeta przepowiada nadejście Mesjasza w rejony Drohobycza, opisuje świat jako ogród. Miecze zostaną przekute na lemiesze, rozlegną się harfy narodów na świętej górze, w Jeruzalem. Utwór jest trawestacją słów proroka Izajasza, który pisał o pojednaniu wszystkich narodów w Jerozolimie.
מלכותו הנכספת של ש. שלום
ש. שלום (שלום יוסף שפירא), נכדו של הרב הגדול והנכבד, חיים מאיר יחיאל שפירא מדרוהוביץ’, נחשב לאחד מגדולי המשוררים העבריים במאה העשרים. חוקרי ספרות ישראלים נוטים לשייך את שלום לשורת נציגי המודרניזם העברי. צאצאה של השושלת הידועה מדרוהוביץ’ היה לאשף הפרדוכסים הבין-דתיים, שביצירתו היתה רוחם של נביאי עם ישראל הקדומים. יצירתו של ש. שלום, בדומה לחיים נחמן ביאליק ושאול טשרניחובסקי, משתייכת לזרם החברתי-לאומי והחברתי-אישי. בשיריו „אור הגנוז”, „צוהר קטן” ו”היופי הטהור” הוא מתגלה כסימבוליסט התר אחר ניצוץ הקדושה באדם.
סביו של ש. שלום – אפילו בזמן הרדיפות הנוראות – היה מפיץ את אהבת ירושלים, עיר השלום והצדק. חיים שפירא הוכתר בתואר האדמו”ר בעיר דרוהוביץ’. כבוד זה הוענק למנהיגי התנועה החסידית בלבד. הרב מדרוהוביץ’ האמין כי בית-המקדש בירושלים עתיד לשמש מקום התכנסות ותפילה לבני כל אומות העולם. שפירא היה ממבשרי חזון האחדות בין העמים והדתות. האדמו”ר פילל לאחווה ולאחדות בין הציבור היהודי והנוצרי בארץ הקודש.
שלום נולד בשנת 1904 בעיר פארצ’ב שבפולין, לא הרחק מלובלין, עיר הצדיקים והחוזים. הוא זכה לחינוך מסורתי ברוח החסידות. את שיריו כתב תחילה בגרמנית ומאוחר יותר בעברית, בעת שהותו בוינה, אליה עבר בחברת משפחתו לפני פרוץ מלחמת העולם הראשונה. בשנת 1922 עשה דרכו לפלסטינה. כמה שנים מאוחר יותר הצטרף הסופר הצעיר אל חבורת הרבנים שייסדו את כפר חסידים, בו לימד את השפה העברית. משנת 1930 עד 1931 למד פילוסופיה באוניברסיטת ארלנגן. הוא היה מרצה לספרות בירושלים, כפר חסידים, חדרה וראש פינה.
שלום קיים קשרי ידידות עם מאקס ברוד. פרי ההתכתבות הספרותית בין שני הסופרים היתה היצירה ההיסטורית „שאול מלך ישראל”. ברוד כתב ליברטו לאופרה העברית הראשונה המבוסס על יצירתו של שלום „דן השומר”, המספרת על הקמתו של קיבוץ חניתה והלחין יצירות מוסיקליות לרבים משיריו. מפעלו החשוב מכל של ברוד היה „רקוויאם עברי” לסולו ותזמורת על-פי יצירותיו של שלום.
ש. שלום היה נשיא אגודת הסופרים הישראלית. מבין הישגיו הנעלים והנכבדים ראוי למנות את פרס ביאליק על ספרו „פנים אל פנים” ופרס שאול טשרניחובסקי על התרגום העברי לסונטות של שייקספיר. שלום נפטר בשנת 1990 בחיפה, בה הוענק לו תואר אזרח הכבוד.
שירתו של ש. שלום התמקדה בדיאלוג והאחווה בין הדתות. חיים נחמן ביאליק ונלי זק”ש כינו את האמן מדרוהוביץ’ „מלך השלום”.
ד”ר עדה אהרוני, משוררת ישראלית ומתרגמת יצירותיו של שלום לאנגלית, כלת פרס „שירת השלום” והנשיאה העולמית של הפורום הבין-לאומי לתרבות וספרות (אהרוני היתה מועמדת לפרס נובל לשלום), ארגנה בשנת 1992 את הקונגרס העולמי השלושה-עשר למשוררים שנערך בחיפה והוקדש לזכרו של ש. שלום. בתום הקונגרס הביע מחבר הספר „יצחק וישמעאל”, נתן אלוף, את הוקרתו והערכתו לאמן מדרוהוביץ’, שבכוח שירתו פעל למען קירוב בין העמים וזריעת החסד בעולם. „ישמעאל, אחי, עד אנה יהיה בינינו מדון?” – שואל המשורר באחד מכתביו היותר אפוקליפטיים. שלום הפיץ את חזון ביאת המשיח, העתיד לקשור את כל האומות העולם בברית אחווה. הסופרת המרוקאית ליילא ללאמי הכירה בשירו של המשורר העברי כשיר שסגולותיו נבואיות.
ש. שלום טען, כי השירה עתידה להביא לפיוס בין העמים. ראשיתן של מלחמות היא בשוני שבין התרבויות. בספרו „אור הגנוז” כותב המשורר על מבול השנאה השוטף ומציף את הארץ. באור הגנוז מופיע אלוהים, התורה הקדושה, התיבה ועם ישראל המסייעים לצדיק לעלות אל הר האררט.
שלום כתב הקדמה ל”ספר הזיכרון של דרוהוביץ’, בוריסלאב והסביבה”. המחבר אמנם לא נולד בדרוהוביץ’, אולם העיר היתה לו לערש ילדותו וכמעיין רוחני. אלפי זיכרונות מקרבים את ליבו של המשורר אל העיר דרוהוביץ’ ותושביה. היעד שהעמיד שלום בפני עצמו היה הפרת הקיטוב הדתי והחברתי בדרוהוביץ’ ובארץ-ישראל. המחבר שמח על הוצאת ספר הזיכרון של דרוהוביץ’, שהיא עיר כה חשובה בהיסטוריה של העם הנבחר, והביע תקווה כי הספר יתרום לכינון האחדות בקרב עם ישראל.
ברשימותיו היתה דרוחוביץ’, עירו של שולץ, טבורה של חסידות מרכז ומזרח אירופה. המחבר מתאר את המסע המיסטי שערך בחברת סבו בהרים הקרפטים. הסיפור מתבסס על המוטיבים החסידיים שבמסעותיו של הבעל-שם-טוב בהרים. כדאי להזכיר את מילותיו של הנביא ישעיהו, אשר היו למקור השראה במהלך קונגרס המשוררים בחיפה:
„ז מַה נָּאווּ עַל הֶהָרִים רַגְלֵי מְבַשֵּׂר מַשְׁמִיעַ שָׁלוֹם מְבַשֵּׂר טוֹב מַשְׁמִיעַ יְשׁוּעָה; […] ט פִּצְחוּ רַנְּנוּ יַחְדָּו חָרְבוֹת יְרוּשָׁלִָם:” (ישעיהו, פרק נ”ב, פסוקים ז’, ט’).

זיכרונותיו מדרוהוביץ’ נפתחים בטקס הכנסת ספר התורה בחג שמחת-תורה. חכמי החסידות היו אומרים, כי השמחה היא תנאי להתגשמות הנבואה ולנוכחותה של השכינה. חסידים מחוללים סביב האש. השלג הלבן מאיר את האפלה. דבר התורה, שעד כה היתה כאוצר גנוז, נשמע בכל כנפי הבריאה ומתקיימת האחדות המיסטית שייחלו לה רבני גליציה.
העיר דרוחוביץ’ הפכה להוות עבור האומן מושג לגעגועים ומופת לארץ-ישראל, הארץ המובטחת, אליה חזר בשיריו בשפה העברית. העיר היתה למשורר כנבל דוד, אשר ממיתריו עלתה זמרתן של אומות העולם. השיר „דוד ואורפיאוס” הוא הד לנשמה תועה בגלות. המשורר התנכי יצא ממעבה ממלכת המוות וגבר על הרוע בעולם בעזרת המוסיקה. המשורר העברי מוכרח לרדת אל השאול ולעבור תלאות וייסורים נוראיים, כדי למשות מן האפר את יופיו של העולם. ביצירתו „לילה דומם ביום כיפור” שלום מסכית לדומיית סמטאותיה השוממות של ירושלים ונזכר באבותיו מארץ גליציה. מחשבתו עולה בלהבה כחרב אש אל השמים וקול בכיו של אלוהים ממלא את העולם.
על אבניה של העיר דרוהוביץ’ חקוק זכרם של הנביאים ועושי הנפלאות. אחד מידועי הרבנים של גליציה היה יצחק מדרוהוביץ’, המכונה „שומר האמת”, שהיה צאצא לשושלת דוד המלך. רבי יצחק היה מקיים ויכוחים הלכתיים עם הבעל-שם-טוב, מייסד החסידות. האגדה מספרת שהמלומד מדרוהוביץ’ היה מסוגל לבטל את פסיקותיו של הצדיק הנורא ולהפיג את סגולתם הרפואית של קמעותיו. רבי יצחק חפץ לחולל תמורה בשורשיה של ההשקפה החסידית.
יצירתו של ש. שלום היא מחווה לקהילת יהודי מזרח גליציה שנספתה בשואה. ב”שיר החיים” מחקה המשורר את הנביא יחזקאל היורד אל הבקעה כדי להחיות את המתים. השירה העולה מן האפר כמו מטהרת את הנשמה. העיר היא כבית-המקדש החרב ומשולה לממלכת העולם. בכתביו מדרוהוביץ’ מספר שלום על הנפשות המיוסרות המתפללות בבית-הכנסת. הרב זאב נוסבאום פוצח בקריאת „שמע” ומכין את חסידיו לקראת קידוש השם. מוטיב השליחות המשיחית המאפיין את שירתו של ש. שלום נוכח בשיריו „שרפין” ו”בריאת העולם”. אש כילתה את אדמתה של גליציה. כלי הקודש ועמם יסודותיה של הרוח החסידית התרסקו והתנפצו לרסיסים. השכינה פרשה אל הגלות. שרפין נבחר להושיע את העולם מידי הלהבות ולזרוע את חזון האהבה. המשורר הרכון מלפני נרות השבת ברומן „הנר לא כבה” הוא משל למאבק העם היהודי על חירותו וגאולתו.
הדרמה „שבת העולם” משקפת את הניגוד הטראגי בין אלישע בן אבויה, כופר ואגנוסטיקן, שהשתמט מן הדתיות המעשית, לבין תלמידו, רבי מאיר שנותר נאמן לאורתודוכסיה היהודית. במחזותיו של ש. שלום ניתן להשגיח באותו המתח בין הרוח והחומר ובין הקדושה לחטא, הקיים בפרוזה של ברונו שולץ. רבי מאיר, החכם הקדוש, מהוגי המשנה, לומד את חכמת הדת אצל כופר גנוסטי, שמדריכו אל נבכי האפיקורסות והדואליזם הדתי.
על חזון השלום מבשר השיר „משיח בא” שנכתב לרגל ט”ו בשבט. מהר הקודש בירושלים נשמע קול זמרת הנבלים של כל אומות העולם. המשיח קרב ובא אל שערי העיר דרוהוביץ’. העולם נהפך לגן.

Anna Banasiak
תרגם מפולנית: אבישי הדרי

Z polskiego na hebrajski tłumaczył Awiszaj Hadari

FELIETONY

TŁUMACZENIA

WYWIADY

REPORTAŻE

 

 

SMAKI MOJEGO ŻYCIA

SMAKI MOJEGO ŻYCIA

W dniu 16 listopada 2011r. w Muzeum Miasta Łodzi, Pałac Poznańskiego, miały premierę tomik wierszy oraz płyta Smaki mojego życia – dedykowane tym, których kochałem, kocham i będę kochał. Na płycie CD znalazło się pięć wierszy: Kołysanka, Nie zabijaj mej miłości, Jesienne rozterki, Spacer przez życie oraz Powrót. Kompozycja, wykonanie oraz miksowanie autorstwa Marceliny Gładysiak. 

smaki mojego życiaJPG

 

SMAKI MOJEGO ŻYCIA

MOJE MIASTO:

MOJA ŁÓDŹ
Kiedy idę wieczorem Spacerową i Biglem,
spoglądając na oświetlone pałace i kamienice
– mam świadomość, że przed laty
przyglądał im się Tuwim,
zakochany w Łodzi tak jak ja.
Janusz Andrzej Berner
(Od dzieciństwa, byłem emocjonalnie związany z moim rodzinnym miastem … i tak pozostało do tej pory).

SPACER PIOTRKOWSKĄ
Znów idę Piotrkowskim Traktem ( a d )
tym razem w deszczu strugach, ( d a )
w iluminacji świateł ( E )
dzisiejsza noc będzie długa. ( E a )

Długa , wspaniała , namiętna,
noc wręcz wspaniałych uniesień,
cóż mogę Ci powiedzieć
przyszłość przecież przyniesie.

Miłość , przyszłość i życie
– wszak wszystko to najważniejsze,
wtulając Ciebie w ramiona
po prostu z miłości konam.

Konam lecz kocham
to z prawd najprawdziwsza w świecie,
co mogę zrobić , co myśleć,
gdy kocham , kocham przecie.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 6 listopada 2004 r.

SPOTKANIE
Spotkaliśmy się po latach.
W drobnych dłoniach trzymałaś piękną pąsową różę,
której zapach był przeznaczony tylko dla mnie.
Milcząc wtuliliśmy się w siebie, jak dawniej
i nie była to tylko chwila.
Porwałaś mnie do śródmiejskiego zacisza.
Ciepły klimat – cicho grająca muzyka płynąca z oddali.
Lampka czerwonego wina – lekkie oszołomienie.
Tyle słów niewypowiedzianych – czas i odległość były przeszkodą.
Nagle jeden z naszych ulubionych utworów
– krótkie spojrzenie, błysk oczu. Wstaliśmy.
Przenieśliśmy się niczym wehikułem czasu do tamtych lat.
W powolnym tańcu, zatrzymały się wskazówki zegara.
Upojeni, oszołomieni, szczęśliwi wyszliśmy nad ranem.
Rozstaliśmy się, pozostawiając w swych sercach siebie,
a Ty zjawisz się ponownie z podmuchem Północnego Wiatru i …
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 18 lutego 2010 r. (2.30 p. m.)

WEEKEND
Piątkowy wieczór – Piotrkowska. Znajomy lokal S.
Ten sam stolik. Ta sama miła obsługa (jak zwykle).
Świece oświetlające swymi tańczącymi płomieniami
szklankę bursztynowego napoju wywołują refleksy i … refleksje.
Nastraja mnie to do rozmyślania nad tym co było, jest i będzie
(niczym trzy Norny – boginie przędzące nić życia)?
Wypijam kolejny łyk boskiego nektaru mając świadomość,
że może (jeden z dziesięciu) wspomoże kulturę.
To nie jest wymysł: w jednym mieście – K., w pewnym kraju – D.,
pewien browar – C. przeznacza dziesiątą część swoich zysków na
KULTURĘ.
Być może łódzcy poeci i artyści też zostaną zauważeni.
Ostatnia kropla płynu zwilżyła moje wargi.
Pozostały dwa dni weekendu – jutro (być może) wysączę
łyk piwa na szczytny cel, ale tym razem … nie sam.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 19 lutego 2010 r. (7.22 p. m.)

WSPOMNIENIE **
Kropla deszczu bezszelestnie spłynęła po mej twarzy.
Wyzwoliła wspomnienia – nasz spacer przed laty,
w cieniu śródmiejskich kamienic,
patrzących na najdłuższy deptak Europy … BIGIEL.
Przytuleni , oszołomieni sobą, zakochani szliśmy przed siebie.
Deszcz dla nas nie istniał (chociaż padał),
nie było kamienic, nie widzieliśmy mijających nas ludzi
– byliśmy tylko … MY.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 20 lutego 2010 r. (7.01 p. m.)

PRZEMIJANIE:

WSPOMNIENIE*
Zerwałem kolejną kartkę
z kalendarza wspomnień.
Kropla rosy, przytulona cicho
do źdźbła trawy parowała powoli
muskana przez promień słońca,
niczym spragnieni kochankowie
– jak my przed laty.
Zniknęła? – nie, zasiliła obłok
zawieszony w dalekiej przestrzeni.
Wróciła ponownie, w postaci kropli deszczu
– jak Ty.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 12 stycznia 2010 r. (10 p. m.)

SYLWESTER 2009
Trzydziesty pierwszy grudnia
– kolejny rok znów się kończy
i lampa, która świeci za oknem
– w jej świetle, śnieg lekko prószący.

„Muzyczna Gwiazd Odyseja”
– transmisja na dwójce, wprost z Łodzi,
o północy wraz z wystrzałami szampana
kolejny nam rok się narodzi.

Z nadzieją, że w lepszy wkroczymy
niż ten ostatni – miniony
miłości, radości, uśmiechu
i mnóstwo w kieszeniach – mamony.

Na pewno on będzie super,
moc życzeń jest do spełnienia,
tylko mu trochę pomóżmy,
a spełnią się nasze marzenia.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 31 grudnia 2009 r. (10.23 p. m.)

WIGILIA
Jest taka data raz w roku
– dzień wszystkim ludziom znany,
w którym tuż po zachodzie słońca,
(gdy gwiazda zabłyśnie na niebie)
najbliższym, życzenia składamy.

Wigilia, o niej wszak mówię,
dzielenie się święconym opłatkiem
– choć nikt nas do tego nie zmusza
i rocznica zwiastowania narodzin
maleńkiego Jezusa – Chrystusa.

Jest taki dzień w kalendarzu,
gdzie ubieramy choinkę
– bombki, świeczki, cukierki,
by podarować najbliższym
miłości choć odrobinkę.

Mikołaj z workiem na plecach,
w którym są różne prezenty,
przybywa z Rovaniemi na saniach,
ciągniętych przez renifery
– on może, bo jest święty.

Dwanaście potraw na stole,
nakrycie o jedno więcej
– dla zbłąkanego wędrowca,
bo w takim jedynym dniu w roku
dla każdego trzeba mieć serce.

Wspólnie śpiewane kolędy,
w tą cichą noc, taką świętą
czujemy wokół moc dziwną
płynącą dokoła ludzi
– olbrzymią, wręcz niepojętą.

Dzień Wigilijny się skończy
przeminą też białe święta
niech pozostaną w nas wszystkich
miłość, szacunek dla ludzi
radość i twarz uśmiechnięta.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 1 grudnia 2009 r. (4.41 p. m.)

WIOSNA
Zbudziłaś się z głębokiego snu.
Przed Twym ciepłym oddechem
Zima – otulona białym płaszczem, ukryła się w krainie
wiecznych lodów, pozostawiając po sobie
szarość.
Niczym boski ogrodnik skropiłaś świat kroplami deszczu.
Pomalowałaś go barwami Tęczowego Mostu,
by mógł napełniać serca radością Wiosny.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 29 marca 2010 r. (8.12 a. m.)

SKANDYNAWSKA WIELKANOC
Jest taki dzień,gdy słońce budzi się,
by wykonać swój radosny taniec,
na cześć rodzącego się życia
i ogrzać serca obmywających swe ciała
w bystrym strumieniu
oraz oświetlić usianą żonkilami łąkę,
gdzie dzieci szukają swego szczęścia.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 24 kwietnia (5.23 a. m.)

NORWEGIA
Jest takie państwo na świecie
pod nazwą Nord – veyen znane,
tak bliskie moim uczuciom,
po prostu takie kochane.

Jest archipelag Hvaler,
w pobliżu szwedzkiej granicy,
gdy o nim sobie pomyślę
me serce z radości krzyczy.

Jest też tam Asmaloy – wyspa,
na której przed laty byłem,
tam ślady swoich stóp bosych
na plaży zostawiłem.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 13 grudnia 2009 r. (7.17 p. m.)

WYPRAWA VIKINGRA *
Gdy wypływał w daleki wiking (a E)
czule żegnał swą ukochaną (G7 c)
wszak nie wiedział czy do Walhalli (G7 c)
nie trafi z śmiertelną raną. (E a)

Jeżeli Bóg Odyn czuwa
nad jego dorosłym życiem
to można powiedzieć śmiało,
że wróci do dziewczyny okryty chwałą.

Obsypie ją podarkami,
będzie nosił na rękach
i pieszczot moc jej przekaże
w całusach i piosenkach.

Piosenkach mówiących o nich,
o ich długim rozstaniu
miłości na nowo rozkwitłej
po czułym ich przywitaniu.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 10 listopada 2004 r.

WYPRAWA VIKINGRA **
Vikingr wyrusza z wyprawą
w daleką łupieżczą podróż.
Drakkar ich niesie po wodzie
muskając dnem fal grzbiety.
Czy wróci ? Nikt tego nie wie,
nikt tego nie wie – niestety.

Tu myli się , wszak wiedzą o nim trzy Norny :
Urd, Werdandi i Skuld przędzące jego nić,
czy będzie chodził po świecie,
spoglądał w fiordy prześliczne,
gdzie fala walczy ze skałą,
czy będzie po prostu żyć ?

Czy żyć będzie , gdzie go zawiodą
skrzydlate posłanki Odyna ?
Dzień będzie w boju spędzał
wśród zmarłych swoich przyjaciół
w nocy zaś uczestniczył
w biesiadzie Asów wraz z Walim
w siedzibie Bogów i zmarłych
odległym ich domu – Walhalli.
Janusz Andrzej Berner
Asmaloy (Norwegia) – 17 maja 2005 r.
Wiersz powstał na wyspie Asmaloy (Norwegia), gdzie przebywałem (w 2005 r.) u swoich przyjaciół – Marii Wilii i Ragnara Vernersenów. W czasie pobytu zrodził się pomysł napisania książki o Vikingrach. Książka pod tytułem „Wikingowie – prawdziwa historia” miała swoją premierę w listopadzie 2008 r. Powyższy wiersz jest fragmentem mojej sagi.

PRZEZ ŻYCIE:

ŚLAD
Spłodziłem syna,
zbudowałem dom,
zasadziłem drzewo.
Syn zdążył wydorośleć.
Dom jest moim azylem i enklawą.
Spożywam owoce z własnego drzewa,
a w cieniu jego cicho szepczących liści
(poruszanych delikatnym tchnieniem wiatru)
tworzę, by pozostawić po sobie choćby maleńki
ŚLAD.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 30 kwietnia 2010 r. (3.07 m. p.)
Wiersz dedykuję temu, którego kocham – mojemu Synowi Piotrowi.

DZIĘKUJĘ
Dziękuję, że zbudziłaś mnie ze snu,
wskazałaś ścieżkę, którą powinienem podążać
i wzięłaś pod swoje opiekuńcze skrzydła.
Wraz ze swoimi siostrami zapaliłaś płomień
wyzwalający moje artystyczne … JA.
Dziękuję Ci za to o boska
… ERATO.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 20 lutego 2010 r. (6.45 p. m.)

JESTEŚ
Gdy przed laty
przyszedłem na świat
i wydałem swój pierwszy krzyk,
przytuliłaś mnie do swej piersi.

Kiedy dorastałem
pośród łódzkich podwórek,
sprawowałaś nade mną opiekę
i prowadziłaś mnie za rękę.

Nauczyłem się od Ciebie miłości,
ciepła i rodzinnej atmosfery,
pokazałaś jak pomagać innym,
że powinienem być szczery.

Widziałaś moje smutki,
radości świadkiem też byłaś
Ty, która mnie urodziłaś,
a dziś – dobrze, że jesteś.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 4 grudnia 2009 r. (9.28 p. m.)
Wiersz dedykowany Mamie Irenie.

BYŁEŚ
Gdy po raz pierwszy ujrzałem świat – byłeś,
stawiałem pierwsze kroki – byłeś,
zacząłem jeździć rowerem – byłeś,
uczyłem się kaligrafii – byłeś.

Gdy wstąpiłem w szeregi harcerskie – byłeś,
śpiewałem „Pierwszą brygadę” – byłeś,
uczyłem się tolerancji – byłeś,
kiedy zdawałem egzamin – byłeś.

Gdy świat spadł mi nagle na głowę
– też przy mnie byłeś,
rzekłeś uwierz w siebie – uwierzyłem.

Teraz jesteś głęboko – w mym sercu,
pod cicho płaczącą wierzbą, wiecznie śpisz,
a nad Tobą cień smutny rzuca
biały brzozowy krzyż.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 2 listopada 2009 r., 9.01 p.m. (Zaduszki);
Wiersz dedykuję Ojcu Tadeuszowi.

PODWÓJNIE URODZONY
Jesteś zaledwie ziarenkiem,
a raczej pyłkiem w kosmosie,
ktoś czuwa ciągle nad Tobą
i decyduje o losie.

Przyszedłeś na świat, a następnie
przeżyłeś prawie pół wieku
lecz wtedy los Cię pogrążył,
rzucił na ziemie człowieku.

Ty jednak stanąłeś na nogach,
do góry podniosłeś swe ciało,
przetarłeś oczy w zdumieniu
wiedziałeś już coś się stało.

To muzy przybyły do Ciebie,
zbudziły artystę w Twej duszy,
gdy człowiek dostaje szansę
to wtedy człowiek musi.

Bogini z Apolla orszaku,
ochronić Cię płaszczem swym może
więc wykorzystaj swą szansę
– Erato na pewno pomorze.

Ponownie narodzony
z dumą spoglądaj na świat,
abyś z sukcesem rozpoczął
następne pięćdziesiąt lat.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 9 listopada 2009 r. (3.02 p. m.)

POWRÓT *
A kiedy będziesz już na dnie
to zerknij wstecz, a tam w oddali
ujrzysz, że Ci co wielcy byli
są … tacy mali.

Odbij się z całych sił od dna,
a gdy osiągniesz cel podróży
zajrzyj w zwierciadło – a zobaczysz,
że … jesteś duży.

To nic, że los dawał Ci w kość,
nic, że na głowie ciosał koły
spojrzyj w swą przyszłość z optymizmem
i … bądź wesoły.

Rozsiewaj w koło dobrą aurę
dziel się radością, sukcesami
Wszyscy na pewno Ci pomogą,
rzekną … bądź z nami.

A kiedy będziesz już na szczycie
to zerkaj czasem, czy nie trzeba
dać komuś na dnie dłoń pomocną,
by … sięgnął nieba.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 9 października 2009 r. (4.21 a. m.)
Wiersz pozytywnie odebrany na warsztatach grupy literackiej „Centauro”, 7 grudnia 2009 r., przez łódzką poetkę, panią Ewę Filipczuk.

SPACER PRZEZ ŻYCIE
Idąc z Tobą jesienną aleją (E a)
słyszę ciepły Twój głos (d a)
i oddech czuję na twarzy (d a)
– myśl jedna się nasuwa, (d a)
że mi się marzy, (E a)
wszak mi się marzy. (E a)

Spacer nadmorską plażą,
w zachodzie słońca, fal szmerze,
wtulam się w Ciebie cały
Ty we mnie wtulasz się też
ja w ciebie wierzę
zobaczysz że:

Jestem z Tobą jednością
i cały jestem w Tobie
duchem, sercem i ciałem
przyszłość nam podpowie
serce też dopowie
jak to się stało.

Co trzeba by się spełniły
szalone moje marzenia,
wziąć miłość trzeba w dłonie
bo ona wszystko zmienia
sercom zranionym wszak,
ich los odmienia.

Chodź ze mną, rękę swą podaj
idź ze mną, we wspólne życie
uwierz w moje słowa
i w miłość uwierz też
olbrzymią naszą miłość
i serca bicie.

Jestem z Tobą na wieki
uczucie związało nas skrycie
sceptycznie patrząc na nas
wciąż nie wierzycie
lecz w głębi duszy
nam zazdrościcie.

Idąc z Tobą, tą samą aleją
nadal słyszę Twój głos
a oddech muska mą twarz.
– myśl jedna już się ziściła
ja wymarzyłem
Tyś wymarzyła.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 29 października 2004 r.

POWRÓT **
Otwórz oczy, zagubiony wędrowcze,
powstań z kolan, bo tak zrobić trzeba
niczym Feniks z popiołów zrodzony,
dąż w stronę światła i nieba.

Otwórz oczy zagubiony wędrowcze,
nie błądź ślepo po życia manowcach,
nie bądź tym, który niebawem zaginie,
jak zbłąkana wśród pustkowi owca.

Otwórz oczy zagubiony wędrowcze,
i dbaj, byś nie otrzymał ciosu,
dostałeś ponownie szanse
– nowe życie od losu.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 3 listopada 2009 r. (8.30 a. m.)

NASZ ŚWIAT:

KOMPUTER
Komputer – wynalazek XX wieku ???
NIE !!! – był z nami od zarania dziejów.
Tysiące lat przed Chrystusem Bóg (jak podają źródła) stworzył człowieka, a wraz z nim podręczny KOMPUTER – wynika z tego, że laptop.
MÓZG – twardy dysk, o nieoszacowanej dotychczas pamięci
OCZY – skanery wyłapujące wszelkie informacje, obrazy (do tego stereo) przekazywane do mózgu
USZY – mikrofony chwytające w swą sieć wszelkie dźwięki (także stereo)
USTA – głośnik przekazujący wszelkie informacje z „centrum pamięci”
DŁONIE – drukarka pisząca lub rysująca znaki, przy pomocy odpowiednich narzędzi (rylce, pisaki, klawisze itp.) czyli program graficzny
NOS – wykrywacz zapachów (dzisiejsze komputery nie mają tego)
JĘZYK – odkrywa smaki (w komputerach brak tej „sondy”)
W ciągu minionych lat ukazały się doskonałe egzemplarze:
Leonardo da Vinci
Mikołaj Kopernik
Albert Einstein
– „komputerowi” geniusze.
Należy zaznaczyć, że wykorzystali (zaledwie) nikłą część swoich „szarych
komórek”
Podsumowując:
komputer, czy człowiek, kto jest doskonalszy?
Chyba jednak „istota myśląca”, może nie tak szybka, ale dysponuje przecież … uczuciami.
Czy komputer to wynalazek XX wieku? – z pewnością NIE.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 19 lutego 2010 r. (11.21 a. m.)

ŚREDNIK
Przecinek wraz z kropką w parze
wielki dyskurs prowadzili,
wbrew pozorom – jak myślicie,
byli wręcz dla siebie mili.

Kropka mówi – kończę zdania,
również nad i czasem bywam,
wszak to piękna i wspaniała
– taka cudna perspektywa.

Przecinek zaś na to rzecze
– jestem jak Ty, lecz z ogonkiem,
też wspaniały, mądry, piękny
i zarządzam swoim „trzonkiem”.

Całą noc debatowali,
wielki dyskurs prowadzili,
a nad ranem razem z siebie
średnik piękny utworzyli.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 2 marca 2010 r. (7.25 p. m.)

CODZIENNOŚĆ
Jestem kloszardem.
Na śmietnikach szukam kolejnego dnia
a wieczorami zaszywam się w cichym kącie,
by przetrwać noc.
Znalezioną monetę ofiarowuję temu,
kto potrzebuje jej bardziej.
Jutro też jest dzień.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 3 listopada 2010 r. (9.39 a.m)

SKRZYPEK NA DACHU  – FIDDLER ON THE ROOF
Fiddler on the Roof
– taki przydomek mam
więc wchodzę z skrzypcami na dach
i na nich namiętnie gram.

Czasami kaprys mam,
że ciągle na dachu gram,
słuchają mojej gry
mieszkańcy z całej wsi.

A w Anatewce, a w Anatewce,
powoli płynie czas
– musi to przyznać, musi to przyznać,
musi każdy z Was.

Gdy stoję na dachu i gram
to lęk wysokości mam,
melodię mą niesie w świat
szumiący w kominie wiatr.

Niekiedy zdarza się,
a przecież gram jak z nut,
że ręce bolą mnie
i czuję drżenie nóg.

A w Anatewce, a w Anatewce,
tak słodko płynie czas
– musi to przyznać, musi to przyznać,
musi każdy z Was.

Ja skrzypek stracha mam,
gdy na chałupie gram,
do rymu składam rym
choć leci na mnie dym.

Czemu uciekam na dach?
– ten sekret zdradzę Ci,
na polu zawsze gdy gram
gonią mnie wiejskie psy.

ref. 1
Raz jeszcze chciałbym mieć milion
– nie muszę się wcale z tym kryć,
w dostatku i bogactwie
jak wielki pan sobie żyć.

A byłeś już raz bogaty?
– ktoś spytał właśnie tu,
nie ale raz już chciałem
– odpowiedziałem mu.

ref. 2
Czasami zdarza się,
gdy nadmiar energii mam,
że w czasie namiętnej gry
pękną aż struny trzy.

Choć jedną strunę mam
to nadal na skrzypkach gram,
melodia z dawnych lat
płynie w daleki świat.

ref. 1
Nie gram z kapelą klezmerską,
bo czułbym ogromny strach,
że pod naszym ciężarem
zawalił by się dach.

Niekiedy wrażenie mam,
że jeszcze na to mnie stać
-pomimo, że znikła ma wioska
ja nadal będę grać.

Choć Anatewki, choć Anatewki,
choć jej nie ma tam
ja o niej ciągle, ja o niej ciągle,
ja o niej na skrzypcach gram.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 13 lutego 2011r. 1.57 p. m.
Fiddler on the Roof – Skrzypek na dachu. Piękne melodie, wspaniałe teksty. Doszedłem do wniosku, że należy powiedzieć coś o tytułowym bohaterze – skrzypku i odpowiedzieć na nurtujące Wszystkich pytanie, dlaczego grał … na dachu? Potraktowałem temat z przymrużeniem oka.
Chwyty gitarowe: C; f C; C; f C; ref. C; C; f; f C;

DIAMENT
Byłaś zaklęta w górskim krysztale,
niczym baśniowa królewna w szklanej grocie.
Nadałem diamentowy szlif Twej szacie,
byś mogła rozsyłać swoje boskie światło
– uzdrawiając tych, którzy tego pragną.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 6 marca 2010 r. (6.29 a. m.)
Wiersz ten dedykuję Małgosi K., która potrafiła ożywić kryształ.

CYGAŃSKIE ŻYCIE
Tak bardzo chciałbym w świat wyruszyć z taborami,
pod gołym niebem czerwone wino pić,
śpiewać i tańczyć przy ognisku z Cyganami,
pragnę jak oni wolnym być.

Cyganie tańczą to wiruje ziemia,
kiedy śpiewają to wraz z nimi nuci wiatr,
pieśń piękną niosą: echo oraz drzewa
– hen do księżyca i do gwiazd.

Nie zagra, nie zaśpiewa Cygan na Montmartrze,
bo wypędzono go gdzieś w Karpat cień,
pod więżą Eiffla nie usłyszą Paryżanie
żałosnych słów ballady tej.

Ćhave nie zagra więcej już na skrzypkach,
wody Sekwany nie poniosą pieśni tu,
melodii tęsknej nie usłyszą już Francuzi
– nikt nie utuli ich do snu.

Tak bardzo chcę by śpiewać z Cyganami,
w leśnych ostępach źródlaną wodę pić,
wędrować z nimi, gdzieś na kraniec świata
– chcę tak jak oni wolnym być.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 28 października 2010 r. (11.26 a.m.)
Chwyty gitarowe: d C d; d C d; F C d a; F C d;

UCZUCIA:

NIE ZABIJAJ MEJ MIŁOŚCI
Nie zabijaj mej miłości,
wspólnych wspomnień, które są tylko w nas
– nie zabijaj ich.

Nie zapomnisz wielkich uczuć,
serc bijących wspólnym rytmem,
nie zapomnisz ich.

Nie wymażesz z swej pamięci
wspólnych chwil,
spędzonych razem, nie wymażesz ich
z swoich myśli.

Nie unikniesz przeznaczenia
– wciąż rozumiemy się bez słów,
a spojrzenie, każdy gest
mówi wszystko.

Nie zabierzesz naszych wspomnień
nocy, dni spędzonych razem,
wspólnych ranków i wieczorów
nie zabierzesz ich.

Lampka wina przed trzynastą,
zachód słońca ja i Ty,
wokół pusto – „dzika plaża”
a jesteśmy tylko my,
to są nasze wspomnienia.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 7 kwietnia 2011 r. 10.07 a. m.

SŁOWA
Cóż słowa ? Słowa ? Słowa ? (C E a)
Dotyk , brak słów i milczenie (E a)
i oddech czuły na twarzy (C E a)
i oczu błysk , serca tchnienie (E a)

Cóż miłość ? Miłość ? Miłość ?
Dotyk miłości , milczenie
i smutek nieczuły na twarzy,
szarość koloru ócz i zmartwienie.

Wzrok wszakże oddech i dotyk
naprawdę wszystko potrafi,
zmienić objawy jesieni
– miłość mnie , Ciebie kochana
już wkrótce na nowo odmieni.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 25 października 2005 r. (1.00 a. m.)

FALA
Rozmieniłem swój świat na drobne.
Płatki niezapominajek uniosły okruchy mojego JA
po oceanie życia, zataczając coraz to większe kręgi,
by powrócić wraz z promieniami wschodzącego słońca
na fali optymizmu.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 3 marca 2010 r. (9.37 a. m.)

OBIETNICE
Mówiłeś tyle razy, że kochasz,
z czułością pieściłeś me ciało,
namiętnie tuliłeś do piersi
i ciągle Ci było mało.

Podarowałeś piękny pierścionek,
bukiet róż rzuciłeś mi do stóp,
świetlaną przyszłość obiecywałeś,
słyszałam tyle wzniosłych słów.

Pamiętam czuły taniec na parkiecie,
gdy tańczyliśmy tango w blasku świec,
wspominam wspólny toast przy bufecie
lampką szampana – miałeś gest.

Lecz nadszedł dzień – zniknąłeś niespodzianie
odpłynąłeś z mego życia w siną dal,
teraz już wiem, że cały czas kłamałeś
– został po Tobie tylko żal.

Dziś nie ma róż, pierścionka ni szampana,
już nie usłyszę gorzkich słów,
wyrwałeś serce miłością opętane,
me szczęście padło na uliczny bruk.

Lecz marzę o tym, że kiedyś się zakocham
i poznam tego dla którego serce będzie bić,
będziemy tańczyć do białego rana
przy blasku świec czerwone wino pić.

Piękny pierścionek nałoży mi na rękę,
rzuci pod nogi bukiet róż,
powie mi czule – chcę obok być,
i razem z Tobą dalej żyć.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 2 listopada 2010 r. (6.28 p.m.)
Chwyty gitarowe: a E; E a; d a; E a

KOŁYSANKA
Czas kołysankę cichą Ci zaśpiewać,
bo dziś przeżyłeś swój kolejny dzień,
tak chciałbym żebyś dostał gwiazdkę z nieba,
by Cię dziecino zmorzył słodki sen.

Niech Ci się przyśni kolorowa łąka,
cała w kwitnących i pachnących kwiatach,
które ozdobią swą tęczową barwą,
piękne motyle w swoich zwiewnych szatach.

Niechaj w sen wejdzie rycerz w złotej zbroi,
który na koniu jedzie do królewny
i dzielny pilot, który samolotem
rozdziera śmigłem, piękny szlak podniebny.

Wsłuchaj się w słowa mojej kołysanki,
zjawią się elfy, dzielne krasnoludki,
na Twej twarzyczce wnet zakwitnie uśmiech,
znikną z serduszka wszystkie drobne smutki.

Więc śpij kochanie zmruż zmęczone oczka,
wyśnij syneczku piękny sen,
nabierzesz sił i wstaniesz znów radosny
czeka Cię jutro lepszy dzień.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 17 czerwca 2010 r. (10.38 a. m.)
Chwyty gitarowe: a E a; a E a; C E7 a d; C E7 a;

ŚWIATŁO
Muśnięcie ust zbudziło mnie ze snu.
Wystarczył ledwie promień,
byś rozpaliła
płomień
w mym
sercu.
Idziemy
ku naszemu
przeznaczeniu,
oglądając wspólnie obłoki,
skąpane w blasku zachodzącego słońca.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 24 maja 2010 r. (1.45 p. m.)

TĘSKNOTA
Pokazałaś całą siebie z miłością co w pieśni,
serce tęskniące za połoninami.
Wiatr (niczym boski posłaniec) uniósł cząstkę Ciebie
do Tych, którzy na dalekiej obczyźnie chcą usłyszeć śpiew
Twojej słowiańskiej duszy.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 18 maja 2010 r. (7.50 a. m.)
Wiersz dedykuję Julii D., która swą pieśnią dociera do serc,
które tęsknią.

POWROTY
Zjawiłaś się z podmuchem wiosennego Północnego Wiatru.
Dotykiem zaschłych, jakże jednak spragnionych ust odkrywałem Ciebie na nowo.
Na nowo? … NIE !!!
Me wargi pamiętały smak Twego nagiego ciała.
Zmysły przypomniały sobie Twój zapach, Ciebie całą.
Drobne dłonie penetrowały zakamarki obszernego ciepłego swetra okrywającego moje emanujące miłością ciało.
Tak to byłaś Ty.
Czułem Ciebie całą, dawną, bojącą się rzeczywistości – realnego świata.
Zjawiłaś się z podmuchem wiosennego Północnego Wiatru … by ŻYĆ.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 21 kwietnia 2006 r. (4.13 a. m.)

POŻĄDANIE
Wsłuchując się w rytm bijącego serca świadomie naruszam granice własnego jestestwa.
Spoglądam na Twoje obnażone ciało łaknące pieszczot, mojego zapachu; mnie całego.
Tysiące myśli przelatują w mojej głowie,
a oczy spoglądają ślepo z głębi
na Twe ciało łaknące …
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 18 lutego 2006 r. (8.45 a. m.)

MOTYLE
Zaglądam w Twoje wnętrze,
czuję ciepło.
Tysiące różnobarwnych motyli
tryska milionami ogników
tworzących jasność.
Te które podążają w stronę światła giną,
te które przetrwają stworzą życie.
Teraz wiem, rozumiem
celem wszystkiego jest walka, przetrwanie,
życie.
Różnobarwne motyle
podążając w stronę światła giną.
Zwyciężają – rodząc się na nowo
w innym jestestwie i …
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 24 lutego 2006 r. (10.00 a. m.)

NARODZINY MIŁOŚCI
Znów chłonąć , chłonąć pochłaniać (C E a)
kolorowych posłańców jesieni (E a)
pragnących pocałunków, (C E a)
w każdej minucie istnienia. (E a)

I myśleć , myśleć , wymarzyć,
sen ziścić nie wyśniony,
przeniknąć naszą przyszłość
tak bardzo nie przeniknioną

Błądzić , błądzić i znaleźć
serc naszych bicie nawzajem
– uwierzyć , uwierzyć w tę miłość,
a życie stanie się rajem.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 27 października 2005 r. (8.10 p. m.)

JESIENNE ROZTERKI
Muskając swoimi ustami (a E)
delikatne zarysy Twych warg, (d a)
widzę Twój uśmiech na twarzy (d a)
i oczu niebieskich blask. (E a)
Widzę Twój uśmiech na twarzy (d a)
i oczu blask. (E a)

Odbija się w nich uczuć dusza,
serc naszych mocniejszy rytm
kocham Cię kocham wykrzyczę
– lecz nie usłyszy mnie nikt.
Kocham Cię kocham wykrzyczę
– lecz nie usłyszy nikt.

Ty jednak usłyszysz wołanie,
radość przeplecioną bólem
mam Ciebie i Ciebie nie mam,
na pewno ból się skruszy
nie mogę przecież powiedzieć
– odmrożę na złość uszy.
Nie mogę powiedzieć
– odmrożę … uszy.

Znasz dobrze słów tych znaczenie
– z jesieni jak z bólu krzyczę,
zakuj mnie w swoje ramiona
– drobne lecz ratownicze.
Zakuj mnie w swoje ramiona
– drobne … ratownicze.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 29 października 2004 r.

BYŁAŚ
Byłaś kwiatem jedynym z miliona,
motylem z miliona motyli,
byłaś tęczą na nieboskłonie
i promieniem … co jaśniej płonie.

Byłaś falą krzyczącą na brzegu,
wodą co w strumieniu szepce,
byłaś kroplą z rosy zrodzoną
i dmuchawcem … unoszonym na wietrze.

Byłaś drzazgą kłującą me serce,
łzą, która oko zaszkliła,
teraz jesteś zaledwie powietrzem,
byłaś … tylko byłaś.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 4 listopada 2009 r. (8.41 a. m.)
Chwyty gitarowe CEa, CEa, CEa, Ea

Mr. B.
Wyśpiewałeś swoją śmierć.
Zafascynowany i zakochany twórczością tego,
który potrafił stawić czoło całemu okrutnemu światu,
przeżyłeś jego tragiczne odejście, tak jak i ja.
Dlaczego??? Brak słów. Odszedłeś, by się z nim spotkać,
a tym, co go nadal kochają pozostawiłeś swój ból zawarty
w pieśni, która nigdy nie zginie – tak jak i jego mit.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 25 maja 2010 r. (6.43 p. m.)
Pamięci Mirka Breguły, który kochał Johna Lennona.

MUZA
Mieszkasz na „Szklanej Górze”- ponad „Siódmym Niebem” o dwa kroki od „Gwiazdy Zarannej”.
Czasami schodzisz na Ziemię, by obdarować mnie pocałunkiem, uśmiechem i natchnieniem. Na pożegnanie przytulasz się do mnie ciepło i odpływasz do swojej samotni. Myślę, że wkrótce się spotkamy. Czekam.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 6 lutego 2011 r. 9.32 a. m.

GORZKI SMAK ŻYCIA:

POKOLENIE J. P. II
Minęło pięć lat, gdy przewróciłeś karty boskiej księgi,
dając znak, że pokolenie J. P. II nie zapomni Tego,
który odszedł, lecz wcześniej pocałunkiem
złożonym swej MATCE wyrył w naszych sercach przesłanie
– „Niech zstąpi duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi”.
Ten, który zawsze kochał Polskę, świat i ludzi
na wieki pozostanie w naszej pamięci
jako patron i opiekun naszej ojczyzny.
Janusz Andrzej Berner
Łódź – 2 kwietnia 2010 r. (9.37 p. m.)
(Pamięci Jana Pawła II – Papierza Polaka).

KATYŃ *
Zbudziłem się w innym świecie.
Ci, którzy chcieli oddać hołd i pochylić głowy
nad grobami naszych ojców
nie powrócą już nigdy, gdyż zostali wezwani
do ostatniego apelu.

Po siedemdziesięciu latach Katyń znów
dał znać o sobie, pochłaniając Tych, którzy zasilili szeregi
wielkich synów naszej ojczyzny.
W obliczu tak wielkiej tragedii narodowej zróbmy wszystko,
aby Polska była Polską.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 10 kwietnia 2010 r. (4,41 p. m)

KATYŃ **
Chcieliście krzyczeć, by słyszeli o nim wszyscy.
Krzyż katyńskiej Golgoty jeszcze raz rzucił swój krwawy cień.
Milcząca mgła poraziła Was swym śmiertelnym oddechem,
a słowo KATYŃ obiegło cały świat.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 12 kwietnia 2010 r. (11.00 a. m.)

KATYŃ – 96
I nadszedł taki dzień
gdy serca przestały bić
– rozdarł je w jednym momencie
katyński cierniowy bicz.

Ponownie w ziemię wsiąknęła
polska niewinna krew,
w cieniu świadków historii
– milczących smoleńskich drzew.

Po latach, w obliczu tragedii
„Zygmunt” z cierpieniem zaszlochał,
by uczcić tych, których już nie ma,
których nasz naród kochał.

Opuśćmy czoła z pokorą,
niech pamięć o nich nie zginie
przekażmy znak pokoju
strapionej katyńskiej rodzinie.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 13 kwietnia 2010 r. (11.56 a. m.)

Wiersz dedykuję pamięci 96 – ciu tragicznie zmarłym (katastrofa lotnicza – Smoleńsk, 10 kwietnia 2010 r.) oraz ich bliskim, którzy powiększyli grono rodzin katyńskich. Został on zamieszczony na stronach internetowych: Szkoły Podstawowej nr 40, im. Bohaterów Rewolucji 1905r. w Łodzi oraz Szkoły Podstawowej im. Stanisława Staszica w Tropiszowie – woj. małopolskie).

KATYŃSKI MARSZ
Nagły ból, krzyk serc,
słowa zdławione – łkaniem,
samolot Wasz nigdy nie wróci
– daremne wyczekiwanie.

.Rzeczpospolita Was wzywa,
abyście po raz ostatni podpisali listę obecności
na ścianach Katyńskiej Krypty
i ubrani w biało – czerwone całuny
stawili się (czwórkami – niczym Szara Piechota)
przed obliczem Stwórcy.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 17 kwietnia 2010 r. (3.56 p. m.)
Wiersz dedykuję tragicznie zmarłym, którzy czwórkami, marszowym krokiem; 24 x 4 = 96, przyszli by stanąć do ostatniego apelu.

OSTATNI REJS
Popłynąłeś w ostatni rejs.
Twój okręt, zbłąkany w siwej mgle
wpadł na skały katyńskiego lasu
rozpryskując się (niczym kryształ)
na miliony kawałków, raniących nasze serca.
Powrócisz z dalekiej podróży, wejdziesz na pokład,
usłyszysz po raz ostatni świst trapowego gwizdka,
a szklanka wybije godzinę,
kiedy udasz się na wieczną wachtę.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 20 kwietnia 2010 r. (11.11 a. m.)
Wiersz dedykuję Andrzejowi Karwecie,
oraz poległym w katastrofie smoleńskiej,
na których powrót ciągle czekają ich bliscy
oraz cały Naród.