W dniu 9 listopada 2010 r. w Barze Hotelu „Grand” odbyło się spotkanie poetów Łódzkiej Grupy Literackiej „Centauro”, pod hasłem „Wino, miłość i śpiew”, recytowali swoje wiersze. Przy akompaniamencie gitary zaśpiewałem kilka utworów (słowa, muzyka mojego autorstwa). Występ został nagrodzony głośnymi brawami – budujące. Dziękuję – Janusz Andrzej Berner.
13 -14 listopada 2010 r. XVII Ogólnopolska Giełda Rzeczy Dawnych i Osobliwości. M. O. S. i R. Hala Sportowa Łódź, ul. ks.Skorupki nr.21.Link do artykułu Marty Miłosz w Moje Miasto Łódź: http://www.mmlodz.pl/12389/2011/1/26/prawdziwy-wiking-wprost-z-lodzi?category=magazyn Łódzki Vikingr – IVAR wraz z zaprzyjaźnioną drużyną rekonstrukcyjną VERTHANDI VILIA; promowaliśmy Skandynawię.
Tak bardzo chciałbym w świat wyruszyć z taborami,
pod gołym niebem czerwone wino pić,
śpiewać i tańczyć przy ognisku z Cyganami,
pragnę jak oni wolnym być.
Cyganie tańczą to wiruje ziemia,
kiedy śpiewają to wraz z nimi nuci wiatr,
pieśń piękną niosą: echo oraz drzewa
– hen do księżyca i do gwiazd.
Nie zagra, nie zaśpiewa Cygan na Montmartrze,
bo wypędzono go gdzieś w Karpat cień,
pod więżą Eiffla nie usłyszą Paryżanie
żałosnych słów ballady tej.
Ćhave nie zagra więcej już na skrzypkach,
wody Sekwany nie poniosą pieśni tu,
melodii tęsknej nie usłyszą już Francuzi
– nikt nie utuli ich do snu.
Tak bardzo chcę by śpiewać z Cyganami,
w leśnych ostępach źródlaną wodę pić,
wędrować z nimi, gdzieś na kraniec świata
– chcę tak jak oni wolnym być.
Janusz Andrzej Berner
Łódź: 28 października 2010 r. (11.26 a.m.)
29 października 2010 r. Dżemowa Trybuna Poetów Eugeniusz Korczarowski – spotkanie Agnieszki Battelli z aktorem scen łódzkich i nie tylko. Łódzkie Centrum Społeczne, Łódź ul. Rewolucji 1905 r. nr. 46. Podczas wieczoru przedstawiłem swój wiersz pt. Powrót.
Powrót A kiedy będziesz już na dnie to zerknij wstecz, a tam w oddali ujrzysz, że Ci co wielcy byli są tacy … mali.
Odbij się z całych sił od dna, a gdy osiągniesz cel podróży Zajrzyj w zwierciadło – a zobaczysz, że … jesteś duży.
To nic, że los dawał Ci w kość, nic, że na głowie ciosał koły spojrzyj w swą przyszłość z optymizmem i … bądź wesoły.
Rozsiewaj w koło dobrą aurę dziel się radością, sukcesami Wszyscy na pewno Ci pomogą, rzekną … bądź z nami.
A kiedy będziesz już na szczycie to zerkaj czasem, czy nie trzeba dać komuś na dnie dłoń pomocną by … sięgnął nieba. Janusz Andrzej Berner Łódź – 9 października 2009 r. 4.21 a. m.
Tak bardzo chciałbym w świat wyruszyć z taborami, pod gołym niebem czerwone wino pić, śpiewać i tańczyć przy ognisku z Cyganami, pragnę jak oni wolnym być.
Cyganie tańczą to wiruje ziemia, kiedy śpiewają to wraz z nimi nuci wiatr, pieśń piękną niosą: echo oraz drzewa – hen do księżyca i do gwiazd.
Nie zagra, nie zaśpiewa Cygan na Montmartrze, bo wypędzono go gdzieś w Karpat cień, pod więżą Eiffla nie usłyszą paryżanie żałosnych słów ballady tej.
Ćhave nie zagra więcej już na skrzypkach, wody Sekwany nie poniosą pieśni tu, melodii tęsknej nie usłyszą już Francuzi – nikt nie utuli ich do snu.
Tak bardzo chcę by śpiewać z Cyganami, w leśnych ostępach źródlaną wodę pić, wędrować z nimi, gdzieś na kraniec świata – chcę tak jak oni wolnym być.
Janusz Andrzej Berner Łódź: 28 października 2010 r. (11.26 a.m.)
RÓMSKY ŽIVOT
Ako rád by som sa s Rómami rozletel a pod holým nebom červené víno pil, spieval a tancoval pri ohni cigánskom, slobodný ako oni žil.
Rómovia tancujú a zem sa točí, rozvírený vietor vo vlasoch im hniezdi. Nádhernu pieseň nesú ozeny a stromy, zhasína deň, mesiac, hviezdy.
Nezahrá, nezaspieva Cigán na Montantre, tu v Karpatoch svoje Husie naladil. Pod Eiffelovkou márne stoja Parížania, nezaspieva im balady.
Mládenec nezahrá na husliach, nezabrnká je to dávno, co ho vody Seiny čuli. Už Francúzom nezakvília tóny smutné, nikto ich vo sne nepritúli.
S Rómami túžim tancovať a spievať a z lesných Riedel pramenistú vodu piť. Aj putovať s nimi, hoci na kraj sveta, sloboný ako oni žiť.
Janusz Andrzej Berner
Z poľštiny prebásnila Bohuslava Vargová – Hábovčíková
29 września 2010 r. PATRZ KOŚCIUSZKO NA POETÓW! CZYLI KOCHAM WIECZÓR AUTORSKI NA PLACU WOLNOŚCI spotkanie Grupy Literackiej CentauroAkademicki Ośrodek Inicjatyw Artystycznych, Łódź ul. Zachodnia 54/56). Poeci na spotkaniu przedstawili swoje utwory. Zgromadzeni usłyszeli również moje wiersze: Powrót, Byłeś oraz Byłaś.
GRUNWALD JANA MATEJKI – PRAWDA HISTORYCZNA, FIKCJA, SYMBOLIKA KOŚCIÓŁ Oporów
Z okazji obchodów 600 – nej rocznicy historycznego zwycięstwa wojsk polskich i litewskich w bitwie pod Grunwaldem w oporowskim kościele, odbył się wykład oraz pokaz multimedialny dotyczący – prawdy historycznej, fikcji i symboliki przedstawionej przez Jana Matejkę w Bitwie pod Grunwaldem – autorzy Janusz Andrzej Berner oraz Bohdan Kowalczyk. Wykład poprzedziła msza święta odprawiona w intencji Obrońców Ojczyzny, którą swym śpiewem uświetniła znakomita solistka scen operowych Anna Jeremus. Dzięki uprzejmości Dyrektora Muzeum w Krośniewicach obecni mogli zobaczyć broń oraz fragmenty zbroi z czasów bitwy grunwaldzkiej. Oporowskie uroczystości zorganizowane zostały dzięki staraniom Starosty Kutnowskiego – pani Doroty Dąbrowskiej. Całe przedsięwzięcie w pełni udane zakończyło się głośnymi oklaskami.
22 czerwca 2010 r. Wieczór autorski Jolanty Barczyńskiej oraz Marty Tarnickiej -Dec. Lawendowe Pola, Łódź ul. Piotrkowska 107. Spotkanie autorskie poetek związanych z łódzką grupą literacką Centauro. Na prośbę gwiazd wieczoru zaśpiewałem (przy akompaniamencie gitary) kilka swoich utworów do których skomponowałem muzykę.
22 czerwca 2010 r. POWITANIE LATA Rejonowa Biblioteka Publiczna nr.7 im. Władysława Reymonta, Łódź Górna. Przy akompaniamencie gitary wykonałem dwie piosenki Powrót oraz Kołysankę mego autorstwa.
„Łódź moja mała ojczyzna” to kolejna książka Janusza Andrzeja Bernera, po wydanej w 2008 r. „Wikingach – prawdziwej historii”.
Tym razem autor prezentuje obraz Łodzi widzianej z perspektywy własnego dzieciństwa spędzonego na Chojnach. Sentymentalna podróż pozwala udokumentować zapomniane lub powoli zapominane obyczaje, zjawiska, przedmioty (gra w klipę, mecz w cymbergaja, ławki szkolne z kałamarzami). Nieskomplikowane rymy użyte przez autora służą utrzymaniu rytmiczności całego utworu i nadaniu lekkiej w czytaniu postaci. Liczne przypisy objaśniają terminy i pojęcia, które według autora, stanowią charakterystyczne punkty krajobrazu i życia na Chojnach w owym czasie.”Łódź – moja mała ojczyzna” nie zawiera pogłębionej refleksji o wzrastaniu w tym właśnie miejscu i czasie, to rodzaj pogodnego obrazka z łezką w oku, „rzewne wspomnienie” jak pisze sam autor. Warto jednak podkreślić, że każda próba ocalenia od niepamięci jest cenna. Tak jak fotografia ocala obraz, tak słowo potrafi ocalić nazwy, znaczenia, konteksty obyczajowe i społeczne. Janusz Andrzej Berner udowadnia, że nie tylko wielkie wydarzenia tworzą historię ale historia to także nasze indywidualne pamiętanie czasu w którym żyjemy.
dr. nauk humanistycznych Hanna Prosnak
„ŁÓDŹ – MOJA MAŁA OJCZYZNA”
– Wspomnienie –
Kiedy czasem siądę w fotelu,
spokojnie przymykam powieki
– wracam do wspomnień sprzed lat,
widzę, że inny był całkiem – mojej młodości świat.
Fabryki z czerwonej cegły,
kominy na miasto patrzące
Łódź co dzień tętniąca życiem
– to dla niej świeciło słońce.
– Podwórko –
Podwórka też miały swój urok,
tkwiła w nich jakaś siła,
ta moja „Mała Ojczyzna”
właściwie Nasza była.
Rozmowy przy trzepaku
najczęstszym miejscu zbiórek,
zabawa w ganianego
na dachach pobliskich komórek.
Gra w klipę a także w komórki,
choć szare – wynająć trzeba,
dwa ognie – zbijak bez „matek”
i piłka co leci do nieba.
Należy też wspomnieć o klasach
zabawę nie w chłopkę lecz w chłopka
grały w nią tylko dziewczyny
– zabawa ta była wręcz „słodka”
Czemu tak mówię, że „słodka”
rozpraszam Wasz opór wszelki,
była odmianą hazardu
– bo w puli były … cukierki.
Ciupy, guma, skakanka,
„zośka” – podbijana w górę,
to były dziecięce zawody
– nie tylko łódzkich podwórek.
Zabawy w chowanego
ganiany, berek, podchody,
wyścigi „kolarskie” (kapslami)
– „sportowa” rywalizacja pomiędzy dzieciakami.
Gra w kiplo, gdzie szajbę rzucano
by zbijać nią drobne bilony,
trąciło to niemal hazardem
– byliśmy w szponach mamony.
I murek, hazardu odmiana
– o ścianę rzucane monety,
poker, chlust, oczko i bączek
– też dodawały podniety.
Strzelanie z procy do celu,
małymi kamyczkami
lub z gumy (takiej od majtek)
– papierowymi sztyftami.
Gra scyzorykiem w noża
i wojnę – w piaskownicy,
zabawa w ganianego
– po kocich łbach na ulicy.
Od najmłodszych lat byłem emocjonalnie związany z Łodzią i tak jest do chwili obecnej.
Dla zainteresowanych zamieszczam fragment tekstu z mojej książki.
Sidebar
This website uses cookies to improve your experience. We'll assume you're ok with this, but you can opt-out if you wish.AcceptRead More
Privacy & Cookies Policy
Privacy Overview
This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.